usluga.edu.pl

Kazimierz Rogoziński - nie tylko o usługach
Witajcie u-sługi!

Dewaluacja wartości przygotowująca grunt dla SDL

dominacji logiki usług 

Przeprosiny zamiast wprowadzenia

Wypada przeprosić czytelników, że w ogóle śmiem wdawać się w polemikę z bestsellerm naukowym, z autorami – których teksty – biją rekordy cytowań [dziesiątki tysięcy cytowań na całym świecie – swoiste signum temporis, obrazujący sposób dystrybuowania racji naukowych].

Zanim się zajmę bardziej dokładną analizą koncepcji SDL (patrz artykuł: „SDL – intelektualny przekręt ?”), w poniższym tekście chciałbym przyprowadzić w zarysie – rekonstrukcję szerszego kontekstu, w jakim pojawia się SDL autorstwa Vargo-Luscha. Skłaniają mnie do tego dwa powody.

Pierwszym, były wrażenia [czasami wręcz przerażenie], jakich doznałem w trakcie kolejnej konferencji: USŁUGI 2017 [Uniwersytet Szczeciński, Wydział Zarządzania i Ekonomiki Usług]. Z wypowiedzi referentów mogłem wywnioskować, że powołując się na SDL nie bardzo wiedzą w co wchodzą, a już na pewno nie zdają sobie sprawy z konsekwencji uznania SDL za oryginalną, godną uznania [i oczywiście, cytowania] teorię usług. SDL uruchomił istną lawinę – przepraszam za określenie, ale inne określenia byłyby tu eufemizmami – bełkotu intelektualnego. Tego się już nie daje słuchać, a tym bardziej czytać!

Uznałem, że moja jednoznacznie negatywna ocena SDL – w celu jej uwiarygodnienia – wymaga dodatkowych wyjaśnień czy wytłumaczenia, które pozwoliłyby zrekonstruować i obronić moje stanowisko polemiczne. Mam różnych adwersarzy, ale myśląc zwłaszcza o tych, którzy z SDL chcieliby uczynić podstawę teorii usług, uznałem, że wyjaśnienie kontekstu całego sporu jest tu bardzo ważne, ponieważ pozwala zająć właściwe stanowisko wobec wątpliwego meritum.

Prezentowany tekst ma charakter szkicowego wprowadzenia, co przesądziło o jego formie i stylistyce. Mam nadzieję, że pomimo stosowanych skrótów myślowych, lapidarności sformułowań i przeskoków tematycznych, mój wywód spełnia warunki intersubiektywnej komunikowalności.

WYJŚCIOWY PARADOKS

Skonstatujmy: Za sprawą SDL – USŁUGI zostają skojarzone z LOGIKĄ.
Logika usług – więcej – dominująca logika usług!
Czyż można sobie wyobrazić coś bardziej poznawczo obiecującego?
Ale myliłby się ten, kto by wnioskował, iż wraz z SDL pojawił się – wreszcie – LOGICZNY klucz otwierający przed nami PRAWDĘ o usługach!

Przy bliższym rozpoznaniu – SDL okazuje się postmodernistycznym „wytrychem” pasującym przede wszystkim do /1/ marketingu; oczywiście do /2/ usług; ale także do /3/ sztuki współczesnej.

– Przekonująca logika?
– nic z tych rzeczy

DIAGNOZA

Próbując, poza naukowym main streemem, uprawiać teorię usług dostrzegam, z rosnącym przerażeniem, jak dochodzi do zadziwiającego spotkania, ba! Sprzężenia [!] marxizmu z neo/liberalną doktryną ekonomiczną. SDL jest kolejnym tego potwierdzeniem. To przez maxistów zostało przygotowane (czytaj „wyczyszczone”) pole usług, które teraz zagospodarowują liberałowie – specjaliści i teoretycy marketingu usług.

Więc najpierw szkicowy opis tego, jak wygląda jałowe pole usług.

USŁUGI

Z jednej strony (a Polska pobalcerowiczowska jest tu reprezentatywnym przykładem) mamy, – ciągle obowiązującą – marxistowską definicję usług. Zgodnie z nią, USŁUGI – są tym wszystkim, co służy zaspokajaniu potrzeb nie będąc produkcją [wersja „instant” definicji O. Langego klasyka ekonomii politycznej socjalizmu]. Jest to jednocześnie definicja wyprowadzająca usługi w sferę nieokreśloności – bo cóż – wyłączywszy produkcję – nie służy zaspokajaniu potrzeb?

Z drugiej strony, wychodzi jej na przeciw definicja usług sformułowana przez guru współczesnego marketingu. Według Ph.Kotleta „usługa jest dowolnym działaniem, jakie jedna strona może zaoferować innej; jest ono nienamacalne ….”  i na tym poprzestaję, bo przecież w nauce są w końcu jakieś granice trywializacji.

PRODUKCJA

Wyższość produkcji nad usługami dowodzono na wiele sposobów. To „pierwsze” płuco gospodarki – przed destrukcyjnym wpływem ponowoczesnej, czyli neoliberalnej epsiteme obroni się skutecznie, ponieważ wszystkie błędy skorygują normy ISO.

W usługach sytuacja wygląda inaczej, wręcz dramatycznie, bo ofiarą staje się człowiek. Jednak, aby w ogóle dostrzec człowieka w usługach, trzeba najpierw spytać: jaki człowiek?

Zarys odpowiedzi na fundamentalne pytanie: kim jest człowiek? zamieszczam poniżej.

CZŁOWIEK

Niemożliwa jest nauka/teoria usług bez pogłębionej refleksji nad człowiekiem.

A ponieważ HOMO – to ENS INEFFABILE [jestestwo poznawczo nie-do-wyczerpania] – więc tutaj możliwości manipulacji są nieograniczone. I tak na przykład – sapiens – może oznaczać człowieka rachującego korzyści, dokonującego rutynowych wyborów, pozbawionego świadomości (by o podświadomości już nie wspomnieć), bo zaspokajającego swoje potrzeby w sposób kompulsywny.

Prezentowany tu wywód został jednak osadzony na określonym „modelu” podmiotu ludzkiego. Jego rekonstrukcja – to materiał na odrębny tekst [jeśli nie książkę], więc ograniczam się tutaj jedynie do nakreślenia ram, w jakie ów „model” został wpisany. Ale wcześniej, jeden ważny cytat:

Człowiekowi wystarczy maszyna, by poznał naturę i ją ujarzmił.
Ale: człowiekowi koniczny jest drugi człowiek, alby poznał samego siebie.
[ostatnie zdanie, to niemal dosłowny cytat z P. Ricoeura]

A skoro ramy, więc można spróbować je wykreślić, by domykały niedookreśloność Da/sein

Rys. 1

Jeśli uznać, że człowiek jest poszukiwaczem sensu bycia tu (Da) i teraz, toż czymś logicznym się staje wykazanie znaczenia – jakiego w u-sensownieniu egzystencji nabierają usługi.

Nicość napiera wraz z materią, rzeczami, prawami przyrody, optymalizacją techniczną, ekonomiczną [maksymalizacja zysku dla maksymalizacji], konsumpcjonizmem…… niestety także poprzez tzw. świat sztuki.

A jaki obraz „model” człowieka odtwarzają i uznają nauki ekonomiczne? Jest to model „ułomny”, albo – inaczej mówiąc: de/prywacyjny. Co oznacza, iż sens bycia jestestwa niezmiennie wyjaśnia się imperatywem zaspokajania potrzeb.
Dzięki temu uzasadnia się nadrzędny cel postępu cywilizacyjnego. Tym celem staje się zaspokajanie stale rosnących potrzeb, a poniesione na to wydatki – nie tylko miarą zaspokojenia, co uzasadnieniem dla postawienia znaku równości między jakoścą życia a poziomem szczęścia.
Oto homo ludens – pojawia się jako zwieńczenie filo- i antropogenezy.

Wszystko płynie w głównym nurcie ponowoczesności: usługi, marketing, sztuka…

MARKETING

Emblematycznym wykwitem myśli neoliberalnej – jest najnowsza definicja marketingu sformułowana przez Amerykańskie Stowarzyszenie Marketingu [AMA]. Okazuje się, że marketing – to taka „zmyślna” działalność, która cokolwiek i komukolwiek FINALNIE zaoferuje do wymiany – zmienia się w WARTOŚĆ (sic).

Nieodparte skojarzenie: Kotler jako współczesny Midas.

Mitotwórcza rola marketingu.

I także w tym zabiegu, gdzie zaspokajanie stale rosnących potrzeb zastępuje się „generowaniem” wartości, i w tym również przejawia się ów „mariaż” postmarxizmu z neoliberalizmem – dokonującego się jednocześnie na poziomie praktyki i teorii. Skutkiem tego jest spustoszenie mentalne dokonujące się w naszej świadomości zbiorowej. Nie lada zaskoczeniem jest to, że owemu destrukcyjnemu wpływowi uległy światłe umysły naukowców.

Spustoszenie, regres, chaos – zjawiska i procesy, swoje negatywne piętno odcisnęły szczególne wyraźnie na nauce/teorii usług.

SZTUKA

Od czasu M.Duchampa ready-made’sy traktowane są jako równoprawne działa sztuki.

Tym samym od czasu M. Duchampa, J. Beuysa i A. Warhola wiadomo również – że wszystko może być dziełem sztuki.

Jednakże, wprowadzone do obrotu rynkowego dzieło sztuki staje się towarem, a to – PARADOKS – implikuje zanegowanie procedur cenowych.
Jak wycenić seryjnie produkowaną suszarkę do butelek?
Kartony po proszku do prania STABILO mają wartość makulatury, ale jako dzieło sztuki, warte są tysiące dolarów. Wycena dzieła sztuki zostaje oderwana od jakichkolwiek „substancjalnych” podstaw: estetycznych, czy choćby materialnych [tworzywo]. Nie geniusz, ani nawet praca artysty, tylko nominacja (niekiedy zmowa) przedstawicieli „świata sztuki” decyduje o wycenie, a więc „wartości”  dzieła sztuki.

Między ceną a realną wartością pojawia się daleko idące rozziew. Ponieważ oderwano cenę od wartości ”obiektu” więc arbitralna procedura wyceny pozbawiona została solidnych – „wymiernych” podstaw.

Napotykamy więc tu na kolejny paradoks: ponieważ cena – parametr dzięki kalkulacjom zwykle weryfikowalny – stracił znaczenie, z tego też powodu pierwszorzędnego znaczenia nabrała WARTOŚĆ! Chociaż, konsekwentnie, trzeba ją pisać jako „wartość”.

„ŚWIAT SZTUKI”, podobnie jak „świat marketingu” nie zajmuje się niczym więcej jak wartościowaniem i prze/wartościowaniem

Wnioski

  1. Antropiczna perspektywa jest jedyną możliwą, aby odbiwszy się od ściany [wyjść ze „ściemy”, w której się pogrążamy] dostrzec usługi w pełnym świetle.
    Ściśle: chodzi o uznanie za aksjomat: prawdy o usłudze jako prawdy o człowieku i vice versa
  2. By taki aksjomat wyprowadzić i ugruntować potrzebna jest logika, przede wszystkim po to, aby móc oddzielić człowieka od rzeczy.

Teza wtóra

Kulminujący w SDL regres w teorii usług okazuje się czymś nieuchronnym, co znajduje swój wyraz w sposobie uprawiania nauki o usługach, a zwłaszcza teorii usług. Dowód? Bardzo proszę

NIHIL NOVI!

Oto zestaw stwierdzeń potwierdzających tezę: nic nowego!

  • wszystko jest produktem, cokolwiek w obrót towarowy zostało włączone
  • każde przedsiębiorstwo jest przedsiębiorstwem handlowym, ponieważ musi sprzedać to, co wcześniej wyprodukowało
  • każda wymiana, a zwłaszcza wymiana informacji, to usługa, więc niemal wszystko staje się usługą

Grunt został dostatecznie w y j a ł o w i o n y, więc teraz nie powinno dziwić, że cokolwiek, podlega wymianie, nawet elektroniczny impuls, wszystko staje się usługą.

Więc w całej okazałości odsłania się perspektywa nihilistyczna:
Nie sprawstwo – tylko wymiana dostarcza usługę
Nie akt twórczy – tylko koncept [wniesienie kartonów po proszku do prania z magazynu na salę ekspozycyjną] kreuje dzieło sztuki
W ekonomii takim „konceptem” stał się model biznesowy

Nie to, co godne uznania, admiracji jest wartością, tylko to, co nadaje się do użycia, a efekcie do spieniężenia.

DE/EWALUACJA WARTOŚCI

Zdewaluowana wartość stała się Ersatzem zhomogenizowanej rzeczywistości

Już nikogo nie dziwi, kiedy przedstawiciele marketingu ogłaszają, iż jego podstawowym celem jest dostarczanie wartości, dostarczanie na zamówienie pod wskazany adres, najlepiej przesyłką kurierską.

Im więcej tego rodzaju udogodnień w dostarczaniu „wartości”, oczywiście, tym większa „wartość poszerzona”.
A poszerzać można w nieskończoność – umożliwia to efemeryda nazwana produktem systemowym

ZATEM:

  • w sytuacji egalitaryzmu kreacyjnego: każdy może być artystą
  • za sprawą marketingu wszystko może być wartością
  • usługę tworzy dowolna wymiana czegokolwiek

W efekcie otrzymujemy następujący ciąg redukcyjny:

COKOLWIEK, więc ->

WSZYSTKO, czyli również ->

NIC, zatem NIHIL

Aby „nic” stało się „Czymś” o tym decyduje „świat sztuki”

Aby „nic” stało się „wartością” – decyduje model biznesowy

Aby „nic” stało się usługą – gwarantują informatycy

NIC/NIHIL

To nie tylko czeluść – gdzie wszystko poddane jest sile ciążenia, ale także pustka, którą wypełnia to, co zostaje ufundowane na sobie samym

Wniosek

Zauważmy, znaleźliśmy się sytuacji poznawczej, w której :

  • obowiązuje podział masy towarowej na dobra i usługi
  • wszystko może być usługą
  • LOGIKA USŁUG – zamiast świat usługi rozjaśniać, prowadzi do anihilacji usług

Retorycznym staje się pytanie, czy można w takich warunkach rozwijać teorię usług ?

WAŻNE USTALENIE

Stan, nie tylko pojęciowego, zamieszania spowodowany zastał tym, iż coraz więcej przedstawicieli różnych specjalności naukowych sięga po kategorię wartości, poddając ją manipulacji. Dlatego też nie tylko warto, ale wręcz trzeba przypomnieć, że niezależnie od tego, jaką dyscyplinę naukową reprezentujemy, wypracowane przez nas ustalenia dotyczące wartości, zawsze odnoszone będą do jej trojakiego ujmowania, i z tej potrójnej perspektywy oceniane. Powołując się na Wiesława Juszczaka, który tę kwestie naprawdę gruntownie przemyślał [np. Fragmenty, s,45], można owe trzy ujęcia wartości określić w następujący sposób:

I. Metafizyczne

Tu absolutne wartości funduje niezmienność TRIADY

TRIADA jest Jednią. To nie absurd, tylko najgłębsza tajemnica bytu

II. Aksjologiczne

Wartość, a właściwie wartości stają się przedmiotem systematycznego poznawania, porównań…

Wraz z aksjologią pojawia się naukowa ewaluacja, a jej wynikiem jest

hierarchia wartości

III. Techniczne

Na zróżnicowane wartości nakłada się teraz wiedza praktyczna, opracowująca techniczne

sposoby tworzenia różnych „wartości”, głównie utylitarnych.

Dominujące podejście to: „wartości” w użyciu [rzec można: wartości w praniu… ]

Retorycznym jest więc pytanie, czy można logikę, ujawnianą w zachowaniach ludzkich, wyjaśniać, sięgając po „wartości” plasujące się wyłącznie na poziomie III?

WYMÓG TEORIO-POZNAWCZY

Oto znaleźliśmy się w sytuacji, kiedy podstawowe słowa służące do opisu świta tracą swą moc sensotwórczą, którą Jan Błoński wyjaśniał tak: „To dzięki słowu jakaś rzecz (dotychczas nierozróżnialna wśród innych) nabywa swoistości, zaczyna więc istnieć w słowie, jako to, czym jest”. Utrudnione staje się porozumiewanie się, co więcej, niemożliwe jest odpowiedzialne prowadzenie dyskursu. Jak w opisanej wyżej sytuacji uprawiać i rozwijać teorię usług?

Oczywiście, jest wiele metodologii i odpowiadających im szkół. Ale bez wątpienia – rację ma Clifford GEERTZ [Zastane światło, Kraków, 2003] twierdząc, że bez zdolności rozróżniania i konstruowania „konglomeratów różnic” – nauka nie może się rozwijać[1]. A w tym rozpoznawaniu różnic pomóc nam może logika dwuwartościowa, z prawem wyłączonego środka. To dzięki niej możemy twierdzić, że jeśli

P= ug  to  ~P # ug

Xu < –→ Zu = Ug

~ V [(X < –→ Z) => Ug] to ewidentny fałsz

Wniosek radykalny, który jednak nie powinien zaskakiwać:

Z powodu utraconej zdolności rozróżniania popadamy w kolejny rodzaj/etap zaślepienia:

  1. myopia produktowa, przypadłość marketingowa przezwyciężona dzięki Th.Levitowi
  2. myopia – zaślepienie potrzebami, jako przyczyna konsumpcjonizmu
  3. myopia technologia, czyli zaślepienie high-tech’em

LOGIKA USŁUG – jeśli chcielibyśmy w sposób odpowiedzialny taki neo/logizm wprowadzić, powinna pozostawać w ścisłej zależności/sprzężeniu z teorią poznania, a więc umożliwiać przezwyciężenie wspomnianego wyżej zaślepienia. Jest wiele dróg i metod poznania, jedną z nich jest również sztuka, ale wspólne wszystkim tym wysiłkom jest to, że przyczyniają się do przyrost SENSU.

Jeśli LOGIKA USŁUG to po to, aby przez zrozumienie [com/prehendere, łać. prehendo – uchwytywać] docierać do ISTOTY usługi; aby wypełniać sensem działalność gospodarczą polegającą na świadczeniu usług.

Wymienione wyżej myopie, przyczyniły się do utrwalenia bielma w postaci „industrialnej kliszy poznawczej” albo industrialnego schematu poznawczego. Nie jesteśmy więc w stanie dostrzec, że popadliśmy w reizm.

REIZM

jako rama industrialnej kliszy poznawczej

TEZA: Procesy reifikacji uzyskują wymiar uniwersalny i – wszystko na to wskazuje – nieodwracalny

Wiek XX to nasilanie się procesów REIZMU w poczwórnym ich rozumieniu:

/a/ Marxistowskim: poprzez wymianę następuje utowarowienie stosunków między-ludzkich. Ponieważ praca staje się towarem, zatem towar jest synonimem u-rzeczowienia

/b/ Technologicznym, presji sprowadzania behawioru ludzkiego do:

> funkcji obsługi urządzenia;
> postępowania zgodnego z instrukcją obsługi, programem, procedurą, prawem

/c/ nanotechnologie prowadzą do sprzężenia digitalizacji z funkcjonowaniem układu neurotycznego człowieka

/d/ Podstawą poznania naukowego są – jak u T. Kotarbińskiego – nazwy rzeczy i odpowiadające rzeczom fakty, a nie nazwy właściwości, relacji, współ-działania…

REIZM wytycza taką perspektywę poznawczą, dla której bezzasadne jest pytanie o  ISTOTĘ rzeczy (NB pytanie będące znakiem rozpoznawczym fenomenologii)

Procesy reifikacji najbardziej w wyrafinowaną fazę rozwoju weszły w drugiej połowie XX wieku, kiedy to nasilać się zaczęło „miękkie” osuwanie [się] od hard-ware – przez soft-ware – aż na poziom niezróżnicowanego materialistycznego  monizmu w teorii poznania.

Uwaga terminologiczna.
Słowo „rzecz” pojawia się tu w dwu odrębnych kontekstach i zakresach znaczeniowych.
Odnośnie do reizmu – rzecz to das Ding
Odnośnie do fenomenologii – rzecz to die Sache, synonim przedmiotu poznania, jak w zwrocie: natura rzeczy

Cały dorobek fenomenologii – jest odpowiedzią na pytanie o SENS.
Odpowiedź jest formułowana/rozstrzygana na poziomie poszczególnej rzeczy (Sache), dzięki wydobyciu cech jakościowych, rozumianych jako źródłowo ujęta istota rzeczy [Wesenskern.]

Przeciwstawić się możemy procesom reifikacji jedynie ponawianym pytaniem o sens bycia człowiekiem: jako UgD a także jako UgB, przy czym zachowując fundamentalne rozróżnienie:

  • istota rzeczy; essentia
  • sens bycia

Wniosek

Pytanie o sens bycia odnosi się przede wszystkim do poszczególnych jestestw, do ich egzystencji, a także sens istnienia danego zjawiska, każdej danej „rzeczy”.
Pytanie o sens istnienia zbiorowości [zbiorów] jest pytaniem pochodnym [drugiego stopnia], staje się pytaniem błędnie sformułowanym, jeśli pomija się pytanie prymarne.

TEZA GŁÓWNA

Jeśli SDL uznać za reprezentatywny nurt w naukach o usługach, to uprawianiu teorii usług osiągnęliśmy swoiste ekstremum; doszliśmy do „ściany”, więc pora zapytać nie tylko gdzie jesteśmy, ale dlaczego zabrnęliśmy w ślepy zaułek i jak z tej pułapki się uwolnić?

PRÓBA WYJAŚNIENIA

Każda epoka pozostawia po sobie osad w typowych dla niej wytworach [zwłaszcza w artefaktach – do tego artystycznego osadu jeszcze nawiążę],

> wiek XIX to wiek konstrukcji żelaznych [La Toure Eifel i „pasaży” które zauroczyły Waltera Benjamina]

> wiek XX, a zwłaszcza jego II połowa, to era komputerów i elektroniki użytkowej

Ale też – wg Walera Benjamina – każda epoka inaczej wyraża nie tylko zdolności wytwórcze, ale też w odmienny sposób wyraża się w niej Geistzeit

◊ XIX w. to pozytywizmu i tryumf przyrodoznawstwa wraz z utopiami społecznymi, z których kilka podano praktycznej weryfikacji

Cel: raj na ziemi

◊ XX wiek totalitaryzmów, inżynierii społecznej, albo ideologii stosowanej
Jego początek to rewolucja bolszewicka
Jego kulminacja – to parkosyzm II wojny światowej
Jego schyłek zaczyna się wraz z rewolucją obyczajową 1968 r.

Jedyna erupcja kontrkultury – kończy się cywilizacyjnym (sic) kompromisem: kompromisem w postaci uznania imperatywu zaspokajanie jednostkowych [egotycznych potrzeb] za AKSJOMAT nauki o człowieku konsumującym.

◊ Wiek XXI kumuluje wytwory minionych dwu wieków w postaci totalizującej wszystko technologii.

Wraz z zaakceptowaniem przez neo/marxizm liberalizmu gospodarczego i społecznego, obserwować możemy przejawianie się Zeitgeist ‘u jako: materializm, ateizm, interencjonalizm – globalizm, prymat pragmatyzmu. Najważniejsze „wartości” to wolność (oczywiście „od”) i równość. Ta ostatnia – wyrażająca się nie tylko „homogenizacją społeczną”, ale definitywnym zniesieniem hierarchii czy wymiaru wertykalnego, aby bez przeszkód osuwać się po osi odciętej, jak po równi pochyłej….

Jeśli mój PC automatycznie ściąga informacje albo aktualizuje oprogramowanie – jest to ug. Zegarek jest usługą!!!

Mypia, na jaką cierpimy, nie pozwala dostrzec, że rzeczywistość jest wielowymiarowa

/α/ naturalna
/β/ praktyczna
/γ/ społeczna
/δ/ symboliczna

Konieczna jest logika usług, po to, by wyjść z pułapki nie/zrozumienia, albo uwolnić się od równi pochyłej, pogłębiającej regres

SYNTEZA

Na rys. 1 odróżnić możemy jego cztery strony, czyli stronę prawą i lewą, przy czym najważniejsza jest oś wertykalna, łącząca wartości absolutne (góra, czyli TRIADA) z antywartościami (dół). Wartości aksjologiczne zajmują centrum, ponieważ ich wyskalowanie określa miejsce przecięcia wymiaru wertykalnego z horyzontalnym. Tym samym uzyskujemy możliwość uporządkowania wartości wraz z odtworzeniem napięć występujących pomiędzy nimi, a końcu, pogłębione ich rozumienie.

Wykorzystując wyniki przemyśleń, do jakich dochodzi W. Juszczak [ Fragmenty s. 53 i dalsze ], bez konieczności dodatkowych uzupełnień, otrzymujemy pięciowymiarowy układ wartości, które określić można w następujący sposób

  1. Metafizyczne [góra]: odnoszą się do tajemnicy bytu; tworzą one Jednię wartości. Dominująca perspektywa ontologiczna.
  2. Życie, jako wartość fundamentalna [strona prawa], wyrażona tu za pomocą zaczerpniętego z fenomenologii określenie: Lebenswelt
  3. Aksjologiczne (wyznaczone przez miejsce przecięcia się obu osi). Tu wartość jest traktowana jako samoistny przedmiot poznania, jako problem badawczy; w wyniku dokonanych porównań, skalowania, tworzona jest hierarchia wartości. Uporządkowane wartości przyczyniają się do usensowienia egzystencji
    Dominująca perspektywa epistemologiczna.
  4. Wartości instrumentalne [strona lewa], konsekutywne, techniczne.
    Dominuje wiedza stosowana.
    Teraz staje się bardziej zrozumiałe, dlaczego omawiany tu rysunek charakteryzuje się zarówno ruchem opadającym [jak opadanie wytworów kultury], jak i wznoszącym [wertykalizacja]
  5. Nicość – jako synonim anty/wartości., czeluść

KRYTYKA SDL

  1. Przynajmniej od czasów neoplatoników [Pico Dela Mirandola] wiadomo, że coś może zaistnieć tylko gdzieś, gdzieś to oczywiście miejsce, albo zestaw określonych uwarunkowań;
    Nazywa się to causa agens, ale niczego takiego w SDL nie znajduję, bo nie może to być przecież Interfejs
  2. Zgodnie z diagnozą kulturoznawców cała współczesna kultura włączono zostaje w globalną wymianę [poddana mobilnym przemysłom kreatywnym, spekulacjom finansowym, wiedzy eksperckiej…]. Łącznym tego efektem jest „instrumentalizacja” czyli ignorowanie jej znaczenia. Kultura to „zasób” do biznesowego przetworzenia.
  3. Dominujące zjawisko to fetyszyzacja wymiany
    O ile dla Marksa fetyszyzm towarowy miał zostać przezwyciężony dzięki zastąpieniu wymiany towarów ich sprawiedliwym podziałem
    Teraz fetyszyzm wymiany informacji utrwala naturalną symbiozę
    HARDWARE – SOFTWARE – WARTOŚĆ/ SZCZĘŚCIE
    [ściśle: >WARTOŚĆ dla firmy]
    Szczęście/satysfakcja dla klienta
    Firma tak „ustawia” swoje procesy biznesowe, iż – minimalizując ryzyko – oferuje taką „wartość” dla klienta, o której wiadomo, iż udaje się ją skapitalizować.
  4. SDL, jeśli mamy tu jakąś logikę, jest LOGIKĄ MARKETINGU.
    MARKETING to działanie, instytucje, procesy: tworzenia, komunikowania, dostarczania oraz WYMIANY OFERT posiadających WARTOŚĆ dla klientów, partnerów i społeczeństwa.
    Czymś niebywałym jest uzurpowanie sobie przez marketing „kreowania wartości” w tak rozległym zakresie.
    Powstającą „wartość” dla klienta w ofercie definiuje dostawca
  5. Jeśli odwołujemy się do logiki, to oczekujemy iż pomoże nam lepiej/pełniej zrozumieć, czym jest usługa, czym są usługi,
    A tym razem logika niczemu nie służy; rzekome wyjaśnianie powstałe z jej zastosowania pogłębia jedynie bez/sens
  6. Tytułowy przekręt odnosi się do paradoksu
    Jak staram się wykazać w odrębnym artykule ( SDL – intelektualny przekręt?), SDL ma ambicje być teorią, a cała ta koncepcja jest postrzegana jako oryginalna propozycja intelektualna.
    Zadziwia mnie jej recepcja.
    Bo przecież SDL NIE prowadzi do rezultatów poznawczych będących PRZYROSTEM SENSU, a wprost przeciwnie: powiększa chaos pojęciowy i zamęt myślowy i teoretyczną miałkość.
  7. Z powyższego wynika pilne/palące zapotrzebowanie na LOGIKĘ.
    LOGIKA odniesiona do usług jest potrzebna, choćby po to, aby nas uchronić przed popełnianiem rażącego błędu rozumowania.
    Polega on na uznaniu za prawdę czegoś, co jest fałszem.
    A ewidentnym fałszem jest twierdzić, że maszyna świadczy usługę.
    ONUS PROBANDI?
    Wszystko, co narosło wokół e-service.
    Gdybyśmy zaakceptowali ten fałsz, to byłoby to równoznaczne z wyrażeniem zgody na to, że cywilizacja techniczna bez przeszkód pochłonie kulturę, „a wartości w użyciu” – już jako śmieci – wypełnią czeluść nihilizmu.
    Ja, jakem Kazimierz Rogoziński, tego nie akceptuję, a nawet protestuję, mam nadzieję, że nie jestem osamotniony. Optymistycznie zakładam, że są jeszcze w Polsce osoby myślące podobnie, nie ukrywam, że liczę na ich wsparcie.
  8. SDL propaguje i utrwala zafałszowany obraz świata, niestety, wprowadzając do teorii usług postmodernistyczny bełkot.

Kazimierz Rogoziński

[1] Jest to warunek koniczny, ale nie wystarczający. Niezależnie i niejako równolegle prowadzona jest analiza porównawcza, pozwalająca uchwycić analogie i podobieństwa. Nie poddawane  rozróżnieniu cechy [ wynikające z pojedynczej obserwacji] tworzą ogólności. Por. H.G.Gadamer, Prawda i metoda, s. 327
« »