PRZETWÓRSTWO/PRZETWARZANIE

Działalność usługowa ciągle pozostaje jednym z dwu podstawowych sposobów gospodarowania. Będące przedmiotem – niemal wyłącznego – zainteresowania ekonomii  usługi, na gruncie tej nauki, bada się i opisuje przez porównanie i odnoszenie do produkcji. Tę ostatnią można scharakteryzować prowadzając do wspólnego materialnego podłoża – pozornie, wielu  procesów. W multi/dyscyplinarnym ujęciu wygląda to tak:

Biologia: organizmy różnią się jedynie możliwością realizacji procesów przemiany materii.

Ekonomia neo/klasyczna: przedsiębiorstwa ocenia się na podstawie efektywności przetwarzania zasobów (surowców, materiałów, aktywów itp.)

GOW: skoro wiedza stała się najważniejszym czynnikiem produkcji, to przetwarzanie danych staje się podstawowym procesem wytwórczym.

Za dobrą pointę tego krótkiego zestawienia niech posłuży znany wzór E=mc2, będący odwzorowaniem fundamentalnego prawa fizyki. W amatorskiej jego interpretacji wyraziłbym go tak: z określonej „dozy” masy/materii można uzyskać ściśle określoną jednostkę energii. Natomiast to fizykalne prawo odniesione do procesów produkcji przekształca się w następującą formułę: wsad, albo to, co na wejściu – jednoznacznie określa wynik; w najbardziej poprawnym znaczeniu przetwórstwo jest od-twórcze, wydobywa bowiem tylko to, co w materialnym substracie już było zawarte.

Z nasuwającym się tezą, iż – a contrario – wytwórstwo usług jest twórcze,

teraz mogę przejść do nie-produkcyjnej charakterystyki usług.

Interesowna intencjonalność

Przyjęty sposób przedstawiania opozycyjności (usługi advers. produkcja) zrozumiałym czyni sięgnięcie po dość mocne określenia dla jej uwydatnienia. Z nieskrywaną emfazą rzec można: usługi to – zwłaszcza w fazie trzeciej rewolucji przemysłowej – „rebelia” antropiczna, albowiem ludzkim signum znaczą to wszystko, co składa się na ich świadczenie. Wraz z takim ich ujęciem pojawia się podwójne zdystansowanie. Po pierwsze, w  stosunku do opisywanych wyżej procesów produkcji i wszystkich pochodnych zautomatyzowanych sposobów wytwarzania. Po drugie, dystansowanie się odnośnie do kompulsywnej (odruchami warunkowanej) konsumpcji. Ten ostatni rozziew pojawia się wraz okrywaniem głębszych motywów zakupu usług, czyli takich, które nie są powodowane doraźnym zaspokojeniem potrzeb (doraźność – jako konieczność, albo doraźność jako syndrom behawioralny), tylko sięgają egzystencjalnego podłoża określającego sposób bytowania nas, jako ludzi.

Chcąc tę opozycyjność usług opisać, ekonomiści zwykle stosują –jak Ph.Kotler – prosty zabieg, polegający na zastosowaniu negacji (nie-materialność, nie-trwałość, nie-sekwencyjność itd.). Owszem, w ten sposób postępując, jesteśmy w stanie uchwycić jakieś różnice, ale niezmiennie poruszamy się w zamkniętym kręgu prze/twórstwa materii, bez szans wyodrębnienia różnic istotowych. Nie jest rzeczą prostą – a tkwiąc na stanowisku wymuszonym przez Metodę niemal niemożliwą – wyrazić tę „jakościową” odrębność jednym  zwięzłym określeniem, ale próbować warto, a poniekąd – trzeba.

Wydaje mi się, że takim słowem, spełniającym wzmiankowane wymogi jest  i n t e n c j o n l n o ś ć, NB wprowadzone niegdyś do definicji usługi i latentnie tkwiące w niej przez niemal ćwierć wieku. Wypada dodać, że intencjonalność pojawia się tu w znaczeniu nadanym jej przez fenomenologię; aczkolwiek – w przypadku usług, nabiera jeszcze dodatkowego znaczenia. Dzieje się tak w wyniku skojarzenia jej z interesownością. Ale po kolei. Jak zatem należy rozumieć intencjonalność ?

Intencjonalność to nie tylko ukierunkowany na obiectum rodzaj percepcji, ale określonego typu nastawienie podmiotu, będące – w usługach – równoznaczne z gotowością otwarcia się na inne Ty. W fenomenologicznym ujęciu oznacza ona….

Natomiast odniesiona do usługi pozwala wydobyć dwa ważne ( )

Najpierw to, co odnosi się do projektowania zawartości usługowego produktu, który – w wyniku owego intencjonalnego nastawienia – jawi się zrazu jako korelat świadomości stron, uczestniczących w relacji usługowej.

Ponadto – już nie tylko powodu „gry językowej” – intencjonalność kojarzy się z interesownością, bowiem. W przypadku usług jest czymś zrozumiałym; w końcu usługi – to działalność gospodarcza. Zakrawająca o interes postawa nie wymaga uzasadnienia, ale podkreślenia wymaga inna kwestia. Ponieważ relacja usługowa fundowana jest na spotkaniu osób, zatem dominacja opcji biznesowej może zostać zawieszona.

Ale najważniejsze jest to, że owa

INTEREOWNA INTNCJONALNOŚĆ

Nie tylko implikuje, ale kształtuje potencjał intencjonalności. To on sprawia, że – jakkolwiek cel zostaje wyznaczony – to rezultaty jego osiągania są trudne do przewidzenia. Ta osobliwość usług staje się tym bardziej wyraźna, jeśli przywoła się Einsteinowski wzór, za pomocą którego precyzyjnie wyznaczyć można wielkość energii – możliwą do uzyskania – z danego zasobu materii. Tym samym ujawniamy rozbieżności nie budzące wątpliwości.

Więc cóż to takiego, ten potencjał intencjonalności ?

Ze wspomnianego nastawienia stron relacji usługowej wyłania się gotowość współpracy, rozumiana jako oczywiście jako współdziałanie, które – w celu wydobycia pełni znaczeń – określiłbym jako WSPÓŁDZIAŁANIE WSPÓŁ/DZIELNE. Ten ostatni mało oryginalny neologizm pozwala wyrazić to, co – w prowadzonej tu charakterystyce staje się najważniejsze – usługa wykonana być może w wyniku współdziałania, będącego współ/dzieleniem się, czy – sięgając do nieco archaicznej polszczyzny: spół/dzielczością.

Fenomen usługi:

Zrazu interesowna intencjonalność staje się w końcu (po części) bez- interesowną współ/dzielczością, a więc działaniem, które staje się wytwarzaniem powstającym dzięki obdarowywaniu. A jest czym: uwagą, wiedzą, umiejętnością, zaufaniem, współczuciem..

Usługa, faktycznie, to coś bardzo efemerycznego. Nawet w przypadku braku ewidentnego wyniku jej wykonania, strony uczestniczące w świadczeniu, pomimo tego, poczuć się mogą – że sięgnę tu po kanoniczne słowo polskiej homiletyki – ubogacone.

Dodać wypada, że w osiąganiu stanu  gotowości do optymalnego wykorzystania owego potencjału interesownej intencjonalności (uff!)  nie wystarczają już zwykłe motywacje materialne; konieczne są głębsze intencje stymulujące współdziałanie. Intencje – to jeszcze jedno znaczeniowo pokrewne  słowo, które w inny sposób potwierdza zasadność użycie intencjonalności jako  -„znaku” rozpoznawczego usług.

Kazimierz Rogoziński