Motto:

Klejnot przepadł w błocie a wszyscy go szukają.
Jedni na wschodzie, drudzy na zachodzie../ – /
Ale Kabir, sługa, poznał się na nim i owinął go w sercu rąbkiem płaszcza”

Kabir, spolszczony przez Cz. Miłosza w: Hymn o perle. Kraków,1983

 

Samopoznanie
[153]

Gnothi seauton
Dwanaście kroków wiodących ku samopoznaniu:

  • Otaczający mnie świat jest skończony; stanowi dla mnie zestaw uwarunkowań, które powinienem uwzględniać
  • Jednak, a nawet – pomimo tego, moje decyzji/wybory/ reakcje na owo „domknięcie” pozostają …b e z w a r u n k o w e, wynikają bowiem z przeświadczenia pochodzącego spoza skończonego świata
  • Ta niezależność upewnia mnie w/o moim udziale w tym, co nieograniczone
  • Do autentycznego bycia sobą dochodzę dzięki odkryciu wewnętrznej wolności i opowiedzeniu się po stronie tego, co niekonieczne
  • Wielkość i granice mojej wolności potwierdzam w działaniu
  • Czynem, życiowym wysiłkiem jest wytyczanie i przemierzanie ścieżki wytyczonej przez transcendowanie
  • Meta/fizyczne rozbłyski transcendencji pozwalają mi ujrzeć moją ograniczoność w innym świetle: Mogę stać się tym, kim pragnę być !
  • To wszystko i tak wiele, mogę osiągnąć, ponieważ moje „ja” – jako //istnienie – świadomość – egzystencja // doświadcza tego, iż zostałem samemu sobie – w mojej wolności – podarowany przez transcendencję
  • Moje dojrzałe „Ja” kształtuje się w spotykaniu z innym niezgłębionym „Ty”
  • Z transcendowania i spotkania wyłania się Nieskończone jako Wieczność, Absolut i Logos
  • Religia, sztuka, kultura pomagają mi w ich roz/poznawaniu
  • Tak oto staję się w pełni uformowanym Człowiekiem

 

Komunikacja
[152]

Komunikacja – co ujawnił czas pandemii – to o wiele mniej niż przekaz językowy, to zaledwie mem-ikonka, albo jakiś szczątek interpunkcji…
Na tym poziomie „porozumiewania się” – bez trudu –  mogą już nas zastąpić maszyny.
I pewnie o to chodzi.

 

Udręka autora
[151]

Chcąc wyrazić jedną myśl, napisałem kilka książek,
i ciągle nie wiem, czy zostałem właściwie zrozumiany.

 

Po trzykroć stracony
[150]

I. Utrata biblijnego Raju, jako kara za grzech nieposłuszeństwa wobec Stwórcy
II. Bezmyślna utrata „raju wtajemniczenia”, jako następstwo trwałego okaleczania języka rozmowy przez informatyczną nowomowę
III. Dobrowolna zatrata – użyczonej przez Naturę –  symbiotycznej niszy, jako skutek obłędnej pogoni za nienasyceniem

***

Zamiast Raju – już tylko „Ziemia jałowa” –  wystawiona na pastwę: Google, Apple, Microsoft, Huawei, Amazon, Walmart… oraz setek gigantów naftowych,  farmaceutycznych, koncernów samochodowych; tysięcy banków i korporacji finansowych…

 

Vita activa
[149]

Produkujemy – by przeżyć
Rozwijamy naukę – by fałszu nie nazywać prawdą
Kultywujemy kulturę – by wydostać się z zaklętego kręgu tego samego (tego, co jedynie przyziemne, przyrodnicze, przyrodzone)
Świadczymy (sobie) usługi – potwierdzając, że jeszcze ciągle jesteśmy ludźmi. Sporadycznie.

 

SMS/SOS
[148]

„Wellcome to Global – Coronavirus – World !”
                                                                           Sat. 20.02.2020

 

Betalgeza
[147]

Zapatrzeni w niebo astronomowie, uwaga, ogłaszają: już wkrótce rozbłyśnie na niebie nowa gwiazda, nie tylko jaśniejsza od pozostałych, ale święcić będzie jaśniej niż księżyc w pełni. Będzie widoczna zarówno w nocy, jak i za dnia. BETALGEZA! Ten płożony w konstelacji Oriona czerwony nad/olbrzym niebawem eksploduje jako supernowa. Nastąpi to już wkrótce, bo w przeciągu najbliższych stu tysięcy lat !

Dzięki informacji takiej jak ta, mamy rzadką okazję, by uświadomić sobie, że domknięciem naszej miary czaso-przestrzeni jest nieskończoność.

 

Cud
[146] 

Zamieszczone w słowniku [tenże blog] hasło ma postać:
Cud – zdarzenie/zjawisko/przypadek – pozwalające doświadczyć granicy rozumu, jaka wytyczona zostaje od strony empirii. (197)
Zatem cud – to przekroczenie granicy obrysowującej „imperium empirii”, czyli faktów potwierdzonych doświadczalnie; to wkroczenie na inny obszar.
No właśnie – jaki?
Z „imperium empirii” w Empireum (sic!)
Nie kto inny, jak Dante  – zgodnie z  ptolemejskim „Amalgestem” – dziesiąty krąg nieba, czyli siedzibę Boga, nazywa Empireum.
Czyżbyśmy zostali zamknięci w świecie odwróconych znaczeń?
A może cuda wydarzają się po to, aby potwierdzić istnienie JEDNI ?

 

Politycy
[145]

Po wielu latach przerwy, oglądam  telewizję, a w niej dziennik.
Z niemałym zaskoczeniem obserwuję jak wszyscy wstępujący przed kamerami politycy, a zwłaszcza polityczki, wymachują rękoma, jakby odpędzali muchy.
A może myśli?

 

Wykład
[144]

 

                                                                                                                                Dla   prof. M.D.

10 – 9 – 8 – 7  – 6 – 5 – 4  – 3 – 2 – 1 – 0
Odliczam w oczekiwaniu na ciszę.
Dziękuję.
Między Państwem, a mną  – zaległa cisza.
Jest niezbędna, by mogło wybrzmieć słowo.
Jako przedstawiciel wymierającego pokolenia doceniającego wymowę słowa, jestem nieskory przeceniać  znacznie obrazu.
Zatem, traktuję wykład jako przekaz werbalny, a nie pikturalny.

Między państwem a mną zaległa cisza – a nie tylko przestrzeń; ta druga – rozdziela. Owszem, przestrzeń wypełniają obrazy, ale obraz to ma do siebie, że pojawia się i znika.
Natomiast w ciszę można nie tylko się zanurzyć, ale zabrać ją ze sobą wychodząc z wykładu; więcej, ciszę można zachować w sobie pozwalając, by rezonowało w niej zapamiętane słowo.
Już starożytni myśliciele (od Konfucjusza po Sokratesa i jego sławnego ucznia) zasadę prawdy widzieli w tym, że słowo sprawdza się tylko w przekazywaniu go innym ludziom. Mam świadomość tego, że kiedy je wypowiadam moje przemyślenia – wystawiane na próbę odbioru i akceptacji – jakby się obiektywizowały. Jeśli będziecie Państwo podążać za moją myślą, to wykład przestanie być tylko monologiem. Więcej, z tej równoległości myślenia wynika również siła i zdolność przekonywania.
Może więc warto chodzić na wykłady?

PS
Być może ktoś z moich byłych studentek/studentów trafi na ten blog. Chociaż prawdopodobieństwo jest znikome, niemniej, po niewczasie, chciałbym wyrazić coś w rodzaju usprawiedliwienia.
Zanim pojawiła się minister Kudrycka i KRK (mam nadzieję, że nikt już nie pamięta tamtej pani, ani tamtego skrótu), wykładowca miał dość dużą swobodę w kształtowaniu treści programowych przedmiotu. Sowicie korzystałem z tej możliwości, co teraz po latach, skłania mnie to tego przykrego wyznania: przygotowywałem wykłady powodowany egoistycznymi motywami. A to oznaczy, że wykładałem to, co sam (będąc studentem) chciałbym usłyszeć. I za to moich dawnych słuchaczy  przepraszam.
Przy okazji chciałbym przekazać wyrazy współczucia aktualnie studiującym, że muszą wysłuchiwać wykładów wtłoczonych w formatkę syllabusa, opracowaną przez administratora uczelnianej sieci.
Ale cóż, dzisiejsi studenci to już „dzieci sieci”…

 

Anima
[143]

Ryby są nieme, myślano kiedyś
Któż wiedzieć zdoła ?
Lecz czy nie ma miejsca
Gdzie to, co byłoby rybią mową
I bez nich wybrzmiewa ?
[z wiersza  R.M. Rilkego]

*
*    *

„Łabędzi śpiew” – choć  łabędź niemy
[dodano mu jeszcze  olor – czyżby pachnący ?]
Więc metafora, jako wyzwanie:
u kresu życia wyśpiewać prawdę Życia.
Zwabiona tym zaśpiewem Sowa Minerwy
otwiera szeroko oczy
wzlatuje coraz wyżej

*
*    *

Człowieku winliczku (sic)
Nieś swój garb
(Omnia mea mecum porto)
znojnie i godnie
aż po grób

 

To
[141]

Homo sum, humani nihil alienum a me esse puto
Nic, co ludzkie nie jest mi obce
Ale TO, co ludzkie nie zostało mi podarowane
Wszystko TO, co ludzkie musi zostać zdobyte
(dlatego, tym bliższe, im trudniej uzyskane)

 

Doktorantom do sztambucha
[140]

Wraz z wejściem na trzeci poziom studiów zaczyna się najważniejszy okres w rozwoju intelektualnym młodego człowieka. Jestem o tym przekonany, bo podpowiada mi to autopsja. Wiem, że na przyszłych naukowców czyhają pułapki, które nie rozpoznane w porę – akumulują trujące złogi. Sprawa jest poważna. Zmarnowane życia może okazać się tego przykrym i nieodwracalnym efektem.

Trzy najniebezpieczniejsze zagrożenia mogę wymienić: /1/ schematyzm Metody oferujący komfort poznania za cenę prześlizgnięcia się po powierzchni zjawisk; /2/ koniunkturalna interpretacja prawdy, przeprowadzona „pod” recenzentów; /3/ tyleż złudne, co zgubne poczucie wyższości, z jakim jeden specjalista traktuje badaczy innych dyscyplin naukowych.

Oczywiście,  zdaję sobie sprawę, że prowadzenie sztambucha dawno wyszło z mody, więc to, co poniżej, czyli odtworzona ścieżka wnikania w arkana poznania naukowego, niechaj świadczy o mojej bezinteresowności i życzliwości. Nie miałbym nic przeciwko temu, aby potraktować ją jako alternatywny szlak oczekujący na samodzielne wytyczenie – w stronę niekoniunkturalnej Prawdy.

 Metoda
Inspiracja
Imaginacja
Inwencja

 Dzieło

 Temat
Treść
Teoria
Życie

To ono jest najważniejsze, pewnie dlatego jego predykaty są nie/wyrażalne jednym słowem.
Próbowanie – niezliczone próby sprawdzania, co leży w granicach moich możliwości
Transcendowanie – tylko z pokonywania przeciwieństw i wykraczania poza uwarunkowania/ograniczenia wyłania się szansa na rozwój
U-sensowienie – życie człowieka nabiera sensu, jeśli ten (homo agilis) przyczynia się do pomnożenia dobrostanu, przeciw nicestwieniu i entropii
Tropizm – nie zaniedbuj wspomagać tropizm ku pięknu, bowiem tylko ono jest godnym zwieńczeniem ludzkich dokonań.

 

Shoah
[139]

Jeśli nowoczesność staje się humanistyczna za prawą technologii
Jeśli kultura może być już tylko techniczna, a „środek” uznany zostaje za „cel”
Jeśli fabryka śmierci to organizacyjno-techniczne zwieńczenie jednego z etapów industrializmu
Jeśli losy narodu wybranego to antycypacja tego, co czeka ludzkość nieuchronnie
To…

 

Goethe
[138]

Autor „Fausta” był  nie tylko dramaturgiem, poetą, prozaikiem, ale także weimarskim ministrem do spraw kopalń (o czym przypomina I. Swedenborga), mineralogiem, geologiem, glacjologiem, a także filozofem przyrody i fizykiem-optykiem. Goethe miał w swoim życiu takie okres, kiedy bardziej mu zależało na tym, by zyskać opinię wiarygodnego badacza zjawisk natury, niż uznanego literata. Jego morfologia roślin (Urpflanze), jak i teoria kolorów (Farbenlehre) – głownie za sprawą  R. Steinera – są jeszcze dziś traktowane filary (wzgl. filtry), dające możliwość odróżnienia Natury od przyrody  (materii mniej lub bardziej ożywionej).

Geniusz.

Duchowy tytan, jeden z tych gigantów intelektu, którzy stworzyli nowożytną kulturę europejską. Wydawałoby się, że w spotkaniu z innym geniuszem potwierdzi swą wielkość, zachowując się nie tyle godnie, co wspaniałomyślnie.

Ale oto mamy luty 1823 roku. Goethe na szczycie  sławy, jest większą atrakcją Weimary niż miejscowy udzielny książę; natomiast w Wiedniu głuchy, osamotniony i schorowany Beethoven pisze list do ekscelencji artysty z prośbą o wstawiennictwo u księcia weimarskiego, by ten wspomógł kompozytora nabywając subskrypcję Missa solemnis.

„ Wiem, że nie omieszka Pan wstawić się za artystą…/-/ ufam, że Wasza Ekscelencja prośby mej nie odrzuci. Wystarczyłoby kilka słów z Pana ust, aby mnie uszczęśliwić…”.

 Dramatyczny w swej wymowie list, którego okruch cytuję,  nie spowodował żadnej reakcji ze strony adresata.

Ten epizod epistolarny sprawia, że czuję, jak  mój podziw dla Księcia poetów słabnie. Rozpływa się unoszący nad nim nimb apollińskiej doskonałości… Weimarski minister i radca dworu  odsłania swą drugą twarz pyszałkowatego pięknoducha, może tę prawdziwszą ?

No bo przecież piękno Ducha nie daje się pogodzić z brakiem elementarnej wrażliwości na ludzkie cierpienie.

 

Zmiana proporcji
[137]

Z kręgu moralistów, ulegających stoickim wpływom, pochodzi znana obserwacja wyrażająca typowe zachowania ludzkie. Pozwala ona dokonać podziału  populacji ludzkiej na trzy proporcjonalne podzbiory.
Przypisanie danemu podzbiorowi określonej – w miarę jednoznacznej – charakterystyki staje się możliwe dzięki „testowi Samarytanina”.
Otóż widząc leżącego na drodze/ulicy, oczekującego pomocy człowieka, ludzie zachowywać się będą w następujący sposób:

1/3 przejdzie obojętnie
1/3 najchętniej by mu jeszcze „przyłożyła”
1/3 zachowa się jak ewangeliczny Samarytanin

Keyes ( Czas postprawdy. Nieszczerość i oszustwa w życiu codziennym, Warszawa, 2018), przytacza inne dane liczbowe, zaktualizowane, empirycznie zweryfikowane i tematycznie zbieżne. Wskazują one na dokonującą się dość istotną zmianę zachowań. Proporcje układają się w uszczegółowioną wersję „zasady Pareto”, a więc:

10% – ludzi postępuje z natury etycznie, są empatyczni, altruistyczni i współczujący
10% – to ludzie kompletnie „wyzwoleni”, niewrażliwi, żyjący poza etyką
80% – czyli dominująca większość, to ludzie neutralni, obojętni, nie mający zdania

A może o tej zdecydowanie przeważającej większości wypadałoby powiedzieć: obojętni – bo tolerancyjni?

 

Strukturyzacja jako hierarchizacja stosowana
[135]

Hierarchizacja
użytkowe
racjonalne
estetyczne
etyczne
metafizyczne

Strukturyzacja
/ α / Hedonistyczna:
potrzeby
dobra
wartości
argumenty
– – – – – – – – – – – – – – –
uczucia – wola – rozum*

/β/ Ekonomiczna:
potrzeby
argumenty
rzeczy/”dobra”
wartość
– – – – – – – – – – – –
wola – rozum – odczucia*

/γ/ Metafizyczna:
wartość
argumenty
Dobro/”rzecz”
potrzeba
– – – – – – – – – – – – – – – – – – – –
rozum – wola – uczucia*

Przypis: /*/ uczynniona konfiguracja fundamentalnych władz człowieka

 

Golem – albo ponad historią
[134]

W legendzie o Golemie znaleźć można wiele wątków, od obrazoburczej pychy człowieka przez prometejskie ambicje po tworzenie „klona” niewolniczo podłużnego twórcy. Legenda ma bogatą historię, a bez wątpienia, kabalistyczny korzeń, wnosi nie tyle tajemniczy, co mistyczny kontekst. Literacko najpełniejsza wersja pradawnej legendy pojawia w dramacie H. Lejwika, dziele, który ma dwóch głównych bohaterów: rabbiego Maharala z Pragi oraz Golema.

Ten pierwszy, to urodzony w 1512 roku w Poznaniu rabi Jehuda Lȍw Becalal, zwany Maharalem, osiadły i zmarły w Pradze. Natomiast stworzony przez niego Golem to postać – jak jej wcześniejsze wcielania – wieloznaczna, ale nadto wyposażona nie tylko w nadludzką siłę, ale mająca stać się „mesjaszem”, który pomści zniewagę, krzywdy i prześladowania Żydów.

Przypomniałem sobie miejsce urodzin twórcy praskiego Golema czytając (R. Calasso, Nienazwana teraźniejszość, Gdańsk, 2019), że 6 października 1943 roku, właśnie w Poznaniu, H. Himmler zorganizował spotkanie- szkolenie gaulajterów, na końcu którego – formułuje priorytetowe zadanie: wyeliminowanie z ciała narodu niemieckiego tej zarazy, jaką byli Żydzi.

Przyjąć należy, że Himmler wyznaczając miejsce tego historycznego wydarzenia nie znał napisanego w jidysz dramatu Lejwika. O tym, że miało ono miejsce w Poznaniu zadecydował więc czysty przypadek, tak nieprawdopodobny, że aż wiarygodny.

 

Tęcza
[133]

Tęcza, wszędzie tęcze, zrobiło się kolorowo…

Studiujący Leibniza pewnie pamiętają, że zjawisko tęczy było dla niego  przykładem wykorzystywanym dla dwojakiego rodzaju uzasadniania prawdziwości postrzeżeń.

W pierwszy sposób wyjaśnia się, że tęcza jest zjawiskiem naturalnym, zachodzącym niezależnie, poza polem apercepcji człowieka. Zatem, tęcza pojawiała się na niebie zanim dostrzegł ją biblijny Noe i pojawiać się będzie dopóty, dopóki Ziemia otulać będzie jej atmosfera.

Drugiego rodzaju ujęcie nazwać można racjonalnym; bowiem dostrzeganie zjawisk w otaczającym nas świecie/kosmosie, jest możliwe dzięki racjonalnemu poznaniu. Zatem, na lekcji fizyki dowiadujesz się, że tęcza to zjawisko optyczne, powstałe w wyniku polaryzacja światła przechodzącego przez cząsteczki pary wodnej. To umysł człowieka postrzega/odkrywa „fenomeny” nazywając, opisując, nadając znaczenie. Tęcza staje tylko jednym z przykładów rozpoznanych właściwości światła.

Oba ujęcia pozwalają dostrzec, na czym polega różnica, między powstawaniem symbolu, a definicją. Warto o tym pamiętać w sytuacji, kiedy stary symbol pojawia się w zupełnie innym kontekście i ma określać obcy mu desygnat. Zostaje zawłaszczony i potraktowany czysto instrumentalnie w celu kontestacji utrwalonego znaczenia: tęcza jako biblijny symbol przymierza człowieka z Bogiem.

Tym samym,  sposób potraktowania tęczy (jako symbolu) przez wojującą mniejszość, dostarcza dowodu na potwierdzenie następującej tezy: „czysty rozum”, pozostawiony sam sobie, rozpaczliwie broniąc się przed ostatecznym sformatowaniem przez AI, postrzega już tylko „nagie ciało” i na nim buduje tożsamość.

 

Muzyka – rzecz/pospolita
[132]

Res-publica – nieporównywalny z innymi formacjami społecznymi – wymysł europejskiego demosu, wraz z wbudowaną w nią nierozwiązywalną kwestią równości… równych i równiejszych.

Jeśli jednak, jak to poświadcza historia, demokracja bezpośrednia się nie sprawdza, to jaki status powinni mieć wybrani – wybrańcy, piastujący (niekiedy dożywotnio) przyznane im funkcje władze?

Historia myśli politycznej dostarcza przykłady wielu różnych rozwiązań, ale Republika Wenecka jest tu – przynajmniej dla mnie – wyjątkiem. Dlaczego?

Wystarczy odtworzyć hierarchię jej najważniejszych urzędów:

  1. Doża
  2. Dziewięciu prokuratorów
  3. Maestro di cappella

Zauważmy, poza dożą, w wyróżnionej grupie TOP – ten znalazł się kapelmistrz odpowiedzialny za oprawę muzyczną liturgii celebrowanej w katedrze San Marco (czterdzieści świąt w ciągu roku) tudzież za oprawę muzyczną uroczystości publicznych.

Można powiedzieć: no cóż Serenissima… bo tylko demokracja wenecka zdobyła się na to, by przyznać artyście takie wyróżnione miejsce w hierarchii społecznej (E. Obniska, Claudio Moteverdi, Kraków 2019). Pewnie dlatego, i tylko w Wenecji, około połowy XVII w. dramma in musica przestała być egalitarną dworską rozrywką. Powstające teatry operowe (w większości prywatne) otwarły swoje podoje dla – szeroko rozumianej – publiczności. Odtąd to właśnie ona – „publika” – decydować będzie, jaki repertuar operowy pojawi się na scenie.

No tak, Wenecja…

Pokonując podsuwany przez wątpliwości  sceptycyzm, wypada się zastanowić, czy właśnie nie z powodu tych artystycznych upodobań tam kultywowanych, cały świat chce dziś oglądać Wenecję?

PS

Dodatkowego wyjaśnienia, jak sądzę, wymagają wspomniane wyżej funkcje prokuratorskie sprawowane przez reprezentantów najznamienitszych rodów. Ówczesny pro curator wenecki ma niewiele wspólnego z urzędem prokuratora w naszym systemie władzy sądowniczej, ale z  powiązań natury czysto etymologicznej można wysnuć ciekawy wniosek. Pro-curator (od łacińskiego czasownika pro-curo, czyli troszczę – opiekuję się) to urząd i obsadzona na nim osoba publiczna sprawująca pieczę nad dobrem publicznym. Oczywiście jednemu z dziewięciu prokuratorów Wenecji przydzielono troskę o ład prawny i bezpieczeństwo Republiki, tak jak współczesnemu prokuratorowi. Zrównanie stanowiska maestro di cappella z tak rozumianym urzędem  prokuratorskim zaświadcza o trudnej do wyobrażenia instytucjonalizacji kategorii piękna.

Ta dygresja etymologiczna nasuwa jeszcze jedno skojarzanie  pro-curo, z brzmiącym podobnie słowem con-curro. Wprawdzie partykuła con- sugerować może współdziałanie, tak cenne w gospodarowaniu dobrem wspólnym, ale początkowa współ-bieżność, współ-zbieżność przekształca się z czasem w wyścig czyli konkurs, a ten w konkurencję.

Finał już znamy.

Myślenie kategoriami pro publico bono coraz częściej pojawia się jako korekta wynaturzeń spowodowanych osiągnięciami głównego nurtu rozwoju. Skwitować wypada: w najlepszym razie – bowiem zawłaszczanie sfery publicznej przez biznes ( pod szyldem PPP) stało się dominującym trendem.

 

Tren
[131]

Różano wyniosła, cierniem zdystansowana,
Robinio,
Kaskady twych  miododajnych kwiatów
Akordy w kadencji kwitnienia
Roztaczające woal wieczornych zapachów
Nad kuligowskimi ogrodami
I twe wielopalczaste liście
Tabulatura zaklęć: kocha, lubi, szanuje …….
Wróżko dla wiosną rozkołatanych serc

Poeta nie zdążył napisać hymnu –
Ubiegła cię zdesperowana tarnina
Wybiła twoja ostatnia godzina
Dla barbarzyńcy jesteś tylko
Słup i polano
Żegnaj akacjo
Do zobaczenia w rajskich ogrodach

 

Olimpijczyk
[130]

Być pierwszym, nie znaczy być najlepszym.
Być mistrzem – kiedy mistrzostwo oznacza już tylko jedno – stronność, jedno – czynność…to żadna sztuka.

Takie refleksje nasuwają się wraz z wakacyjną lekturą wspomnień Adama Tomaszewskiego (Młodość została nad Obrą, Kościan, 1996), a dokładniej w tym fragmencie, kiedy pojawia się Mieczysław Balcer. Kim był ? Pewnie najbardziej znanym mieszańcem przedwojennego Kościana, jedynym Polakiem (europejczykiem?), który poziom mistrzowski osiągnął w wielu dyscyplinach sporu: lewoskrzydłowy krakowskiej „Wisły” i reprezentacji Polski; mistrz Polski w dziesięcioboju; koszykarz „Wisły”, gimnastyk, pływak, strzelec, hokeista, łyżwiarz, narciarz, siatkarz…. I jak stwierdza A. Tomaszewski: Nie było już nigdy w Polsce tak wszechstronnego atlety.

Nie było i już nigdy nie będzie, bo też w latach trzydziestych XX w. definitywnie obumiera sport amatorski, a wraz z nim – sięgająca starożytnej Grecji IDEA olimpijska, bowiem  takie określenie powinno się pojawić; bowiem nie popis siły czy determinacja ustanawiania kolejnych rekordów były sprawą najważniejszą. Chcąc określić to, czym była Olimpiada trzeba powiedzieć: Wielkie Święto (podczas jej trwania zawieszano działania wojenne), a więc oceniać i opisywać ją w kategoriach etycznych, estetycznych i religijnych. Powszechne uznanie, jakim cieszyli uczestnicy olimpiad wynikał nie z popisu sprawności czy wyczynu fizycznego. Podziw, by nie powiedzieć kult, jakim darzono zwycięzców wynikał z podziwu dla  dostrzeżonej i uosobionej doskonałości, będącej spektakularnym przejawem tego, co nazywano kalokagathia  – gdzie kalos oznacza ów szczególny rodzaj piękna, którego nośnikiem jest ciało sportowca.  To, że z dążenia do piękna zrodziła się idea olimpijska, wydaje się niewiarygodne, zwłaszcza w czasach, kiedy olimpijskie świętowanie wyparta została przez cyrk i komercję.

Mieczysław Balcer – polski ostatni prawdziwy „olimpijczyk”, który podążał unieśmiertelniającą drogą herosów ćwiczących swoje ciało na drodze do doskonałości….

Gdyby żył w czasach klasycznej Grecji, jego postać utrwalali by rzeźbiarze, imię wysławiali poeci…Na google maps sprawdzam, czy w Kościanie znajduje się choćby ulica jego imienia…..Na szczęście, jest !

 

Głupoto, pokaż swe imię!
[129]

Lenin Moreno – Ekwador
Paris Mariott – USA
Terra Zielińska – Polska

 

Nie-do-informowany
[128]

Druga wyprawa J. Haydna do Londynu okazała się spektakularnym sukcesem, nie tylko artystycznym (symfonie londyńskie), ale także finansowym. Wracając w sierpniu 1795 roku do Esterhazy/ch, Haydn postanowił zatrzymać się w Hamburgu, by złożyć wizytę „staremu Bachowi”, którego darzył wielkim uznaniem. Oczywiście zamierzał odwiedzić  Carla Philippa Emanuela – syna, bo o ojcu –  Johanie Sebastianie muzyczna Europa niemal zupełnie zapomniała.
Kiedy zapukał do domu Bachów – syn lipskiego kantora nie żył już od siedmiu lat, a jego żona zmarła dokładnie na miesiąc przed przybyciem kompozytora do Hamburga. Drzwi domostwa otworzyła mu ich córka, od której nabył dwa ostatnie – niepublikowane – rękopisy ojca.
Okazuje się, że dzięki niewiedzy i nie-do-informowaniu „papa” Haydn nie zmarnował jedynej okazji, by poznać Annę Karolinę Philippinę, wnuczkę Jana Sebastiana, przedstawicielkę najsławniejszego – i wymierającego już –  rodu muzyków.
Wraz z opisem tego epizodu biograficznego dotyczącego  wiedeńskiego klasyka   nachodzi mnie myśl: być może jest tak, że dobrze poinformowani ograniczają swoje marzenia i pragnienia, przez co stają się ubożsi w ważne – znaczące przeżycia? Jak to ujmuje K. Kawafis w znanym wierszu (Itaka) samo dążenie do czegoś, nawet zakończone niepowodzeniem, może być  cennym, ważnym i dobrym.
Czy łatwy dostęp do informacji rzeczywiście nas wzbogaca, jeśli tak, to w co? O co ? A może również ogranicza? Bowiem najpierw wyszukiwarki dokonują „przesiewu” danych, a następnie aplikacje narzucają gotowe algorytmy postepowania.

Chciałoby się rzec: komfortowa sytuacja!

Ale reflektując dalej wraz z rozszerzeniem kontekstu, pojawiają się wątpliwości….
Informacje dostępne w sieci, raczej narzucają wybory, które płytko i bezzasadnie nazywamy „optymalnym”, rzadziej (albo wyjątkowo) ukierunkowują naszą wrażliwość na subtelne oddziaływanie duchowych imponderabiliów.

Skutki rewolucji informacyjno – informatycznej możemy prześledzić na przykładzie oddziaływania symboli.

Jest faktem niezaprzeczalnym, że posiadamy ogromną wiedzę na temat symboli; osobny dział leksykografii dotyczy mitologicznego symbolizmu. Wystarczy kliknąć i już wiemy, co to takiego Itaka, gdzie leży i jakie atrakcje turystyczne zapewnia niejeden hotel o nazwie „Ulisses”. Podobnie hasło: Maraton  wywołuje/odnajduje dziesiątki imprez biegowych pośród, których ginie symbol – historia, które stały się mitem założycielskim dumy Greków (Hellada dająca odpór azjatyckiej barbarii).

Ale jak to trafnie zauważył C.G.Jung (Człowiek i jego symbole, Katowice, 2019) pokolenia żyjące przed nami nie zastanawiały się nad symbolami, żyły nimi oraz nieświadomie były animowane ich znaczeniami. Wiedza o symbolach – jeśli nawet istniała w postaci szczątkowej – była wiedzą ezoteryczną, ale za to przemawiającą wprost, ukierunkowującą myśli, poranienia i działania.

A jakie symbole, „ikonki”  tudzież „idole” animują nas dziś do działania ?
Nas dobrze poinformowanych, jak nigdy wcześniej –  mieszkańców Kukanii ?

 

Uczniowie – następcy – epigoni
[127]

Trzeba najpierw zbudować szkołę, aby wykształcić uczniów.
Aby zostawić następców należy wcześniej zapłodnić ich intelekt.
Ariergarda epigonów utworzy się sama – z mentalnych  niedobitków.

 

Punkt spotkania
[126]

1.XI.2019

Posłuchaj, co opowiada śmierć:

„Żył kiedyś w Bagdadzie pewien kupiec. Któregoś ranka posłał swojego sługę na bazar, by tam kupił potrzebną żywność.
Po chwili wraca sługa blady i drżącym z przerażenia głosem mówi:
– O panie, posłuchaj, kiedy już dochodziłem do targowiska, potrąciła mnie w tłumie jakaś kobieta. Kiedy się ku niej odwróciłem, z przerażeniem rozpoznałem, że była to śmierć. Spojrzała na mnie nie kryjąc zdziwienia i uniósłszy w gorę rękę – pogroziła mi.
– Użycz mi panie swojego konia, muszę czym prędzej opuścić nasze miasto, by uciec przed przeznaczeniem. Pojadę do Samarry – to duże miasto – tam śmierć mnie nie znajdzie.
Kupiec przystał na prośbę, użyczył mu konia. Sługa dosiadłszy go wyjechał z Bagdadu tak szybko, jak tylko koń mógł to zdzierżyć.
Wkrótce po tym zdarzeniu sam kupiec udał się na bazar. A kiedy mnie rozpoznał stojącą między ludźmi, zwrócił się do mnie z pytaniem pełnym wyrzutu:
– Dlaczego pogroziłaś memu słudze, kiedy dziś rano spotkał cię na targowisku?
Odpowiedziałam na to:
– Ależ to nie był żaden gest groźby! Był  to raczej gest zdumienia i  zaskoczenia. Byłam zdziwiona widząc go tu w Bagdadzie, ponieważ nasz punkt spotkania wyznaczony został dzisiejszego wieczoru w Samarrze”.

Fragment z: O’Harra, The Appointment in Samarra

Bez pardonu
[123]

Nigdy nie wybaczę polskim humanistom – filologom klasycznym, braku słownika etymologicznego języka łacińskiego (by o jego greckim odpowiedniku nie wspomnieć).

4 x B
[122]
 

W tych dniach obiegła Karków sensacyjna wiadomość: maestro profesor Krzysztof Penderecki zamierza zmienić nazwisko, ściśle: pierwszą literę swojego nazwiska na Benderecki. Kiedy to się dokona – wówczas uczniowie Mieczysława Tomaszewskiego napiszą nową historię muzyki pod intrygującym tytułem: „Historia muzyki – 4 x B”. Jak nietrudno się domyślić jej bohaterami będą: Bach – Beethoven – Brahms – Bendercki.
Światową promocją książki zajmie się żona, przedsiębiorcza p. Elżbieta; powodzenie gwarantowane.
Dochód ze sprzedaży zostanie przeznaczony na budowę mauzoleum kompozytora w Lusławicach.

1.04.2019 r.

Klepsydra naszych czasów
[121]


Akceptowalna redukcja
[120]

Przedstawianie (czyli Weltbild als die Vorstellung)
Ogląd ( jako Weltanschauung)
Wnikanie ( in Lebenswelt)
Scalenie ( Jaźń jako das Selbst)
Zakotwiczenie w szczelinie istnienia
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jednia

Nie godzi się
[119]

Nie godzi się:

  • Zapalać świeczkę zapalniczką, ani ogniska podpałką
  • Rozcieńczać, ani tym bardziej dosładzać wino
  • Wyrzucać chleba do zsypu
  • Wyznać dżenderystce, że jest bezpłciowa
  • Prowadzić wykład na siedząco
  • Własną gnuśność usprawiedliwiać czynnikami zewnętrznymi
  • Słuchać Bacha „jednym uchem”
  • Pierwszą lepszą fetę nazywać świętem
  • Kapłaństwo i jego misję oceniać przez pryzmat kleszych dewiacji
  • Samopas wytyczać ścieżkę kariery
  • Sprzedajność eksperta przedkładać ponad etos profesjonalisty

Ćwierć wieku, nie dłużej
[118]

1953 – aresztowanie prymasa Stefana Wyszyńskiego przez UB.
1979 – Warszawa, pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do ojczyzny, jej niespodziewana kulminacja, kiedy padają owe pamiętne słowa:
Niech zstąpi  Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”
Musiało minąć ćwierć wieku, aby Polacy – zdobywszy się na odwagę – poddźwignęli się z kolan. Na moment.
P.S.
Dumam nad tym, czym były wypowiedziane wówczas do rodaków słowa:
modlitwą, prośbą, profetyczną proklamacją, wezwaniem, poleceniem…..

Sztuka
[117]
 

I żeby nie było już żadnych wątpliwości:
Sztuka jest dla mnie wyróżnionym „medium” poznania, oczywiście, nie praw przyrody, ani też procesów społecznych, tylko tajemnic: Boga, Życia i  Człowieka.

Odzysk
[116]
robota
krzątanina
czas dyspozycyjny
czas wolny
w c z a s
(die Muβe, a leisure):
od/pocznienia
jako
do/pełnienie

Zwodnicza alternatywa
[115]  
Przywykliśmy (przyzwyczajono nas), by temu, co rzeczywiste przeciwstawiać to, co wirtualne.
A przecież pomiędzy  takim „albo – albo” powinno się znaleźć jeszcze miejsce na to, co pozorne.

Fazy
[114]
Raczkowanie
Wzloty górne i chmurne
Smuga cienia
Szaniec otchłani
Wyczekiwanie
I/stoczenie

Tao, za mało
[113]
Ziemia – żeńskie yin
Niebo – męskie yang
Obowiązuje zasada wzajemnych dopełnień:
Ogień – woda
Wdech – wydech
Pchnięcie – przyciąganie
. . . . . . . . . . . .
Harmonia powstaje z jedności przeciwieństw.
Ale dopiero judaizm i chrześcijaństwo odkrywają i nadają podstawowe znaczenie innemu rozbieżnemu kierunkowi: wznoszenia i opadania.
Ruch wstępujący i zstępujący to znak rozpoznawczy duchowości europejskiej. Dotychczas wykreślająca go trajektoria była sinusoidą, ale ta, wraz z przełomem tysiącleci, przekształciła  się w równię pochyłą.  Untergang des Abendlandes  wyraźnie przyspiesza…

12 listopada 2018
[112]
Wyzłocona lipa
Co trzy sekundy opada liść
Można regulować zegarek

Magia liczb
[111]
0
nihil
1
Absolut
2
antropiczna diada
3
Trójca św. ; aksjologiczna TRIADA
4
Quaternio, Czwórnia (Hȍlderlina i Heideggera)
5
Quinta essentia
6
szósty zmysł
7
granica percepcji
8
octava, octavarium
9
dziewięć kręgów piekła (Dante)
10
Pitagorejski TETRAKTYS,  czyli 1

Jahwistyczna TOP lista
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
PS
„Liczbą zarządza Książę Tego Świata,
Pojedynczością ukryty Bóg włada”
Cz. Miłosz, Jeden i wiele, z tomu: „TO”

Wiedza owocna
[110]
Kto ma media, ten ma wiedzę
Kto ma wiedzę,  ten ma władzę

Periodyzacja mitologiczna
[109]
Aurea prima satas aetas…

  1. wiek złoty,
  2. wiek srebrny,
  3. wiek miedziany,
  4. wiek żelazny,
  5. wiek krzemowy.

Ponieważ Ovidiusz w swoich „Metamorfozach” podał charakterystykę pierwszych eonów, więc dodaję to, co ostatnio historia XXI wieku dopisała do charakterystyk wieku przedostatniego.
Żadne „żelazne prawa rynku”, tylko żelazny uścisk monopolistów rynku; bezkarny dyktat agencji ratingowych; samowola systemów finansowych; kamuflaż graczy rynkowych, utrzymywany dzięki powoływaniu się na ekspertów (będących ich klientami).
Żyjemy w fazie przejściowej, między wiekiem żelaza a wiekiem krzemowym.  R. Kurzweil, T. Walsh. W.Celary  et consortes w swoich publikacjach już prezentują to, ku czemu ludzkość zmierza.
PS.
Patrz poniżej: U s i e c i o w i e n i (106)

Las, taki los
[108]
Wyrąb – to zagłada lasu, choć nie dla wszystkich, bo dla leśników – las, to działka produkcyjna.
Przecinka – to już nie zabieg higieniczny. Od kiedy do naszych sosnowych lasów wkroczyły kombajny (skonstruowane, by trzebić lasy Amazonii), przecinka stała się masakrą lasu.
Do dramatu A. Casony „Drzewa umierają stojąc”, dopisać trzeba polski tren:
„Drzewa dogorywają płacząc”.

Drzewo
[108a]
„Jedynie światło padające ciągle z nieba dostarcza drzewu energii, która pozwoli zapuścić mu w ziemi potężne korzenie. Drzewo tak naprawdę zakorzenione jest w niebie.
Jedynie to, co pochodzi z nieba, zdolne jest odcisnąć swój ślad na ziemi.” (Simone Weil)

Rymowanka
[107]
Zasługa Baumana:
zrobił z człowieka bałwana
(później ponowoczesności)
któremu myśl się plącze
bo pod nogami ma kłącze
a nad głową z każdej strony – drony
(zamiast nieskończoności)

U- sieciowieni
[106]
YouTybe – tu konkurencja jest maksymalnie wyśrubowana, mogę się przebić, mogę zaistnieć, tylko szokując obrazem lub filmikiem.
Facebook – ja jako ogniwo w łańcuchu: podaj dalej. Wysyłam, ponieważ otrzymałem, odbieram, by przekierować i  odesłać.
Tweeter – czyli „ręka na pulsie” wydarzeń. Posty jako riposty. Muszę być czujny, nawet jeśli nie mam nic do powiedzenia, muszę zabrać głos, aby – przypadkiem –  ktoś nie pomyślał, że wypadłem z tej gry.
Instagram – choć już nie myślę, ani nawet nie piszę,  b y w a m rozpoznawalny dzięki wysyłanym selficom.
Sieć została szeroko rozpięta, rozgrzana inferfejsami nabrzmiewa, pęcznieje.
Niebawem wszystkie te aktywności wykonywać będzie za mnie chat-bot,  moje cyfrowe ego.
Ergo:  usieciowione Ja, to narcystyczne ego,  pozbawione Jaźni.
Paradoks : ego urobione na modłę s p o ł e c z n o ś c i o w y c h portali, bez Super-ego.
Wniosek:  Usieciowienie – jako uspołecznienie pozbawione in/kulturacji
Końcowa refleksja. Opinie wyrażone w języku sub/kultury forum internetowego są następnie obficie cytowane w prasie, a więc również w tygodnikach zwanych niegdyś kulturalnymi. Koło się zamyka, kręci, a nawet przyspiesza. Progres !

Amazon – i – ja
[105]
Jeff Bezos – to najbogatszy człowiek świata, zarabiający każdego dnia 11,5 ml USD, założyciel i właściciel AMAZON.com. Jego niewyobrażalny majątek wyceniony na 150 mld USD – z czym porównać ? – do czego odnieść? Do PKB kraju o średniej wielkości ?
Kiedy zawodzi wyobraźnia, ważniejszy wydaje się namysł nad tym, czym właściwie jest AMAZON.com
Otóż przeciętny konsument, żyjący w dowolnym miejscu, nie ruszając się z fotela, może zamówić wszystko, czego tylko dusza zapragnie, z natychmiastową dostawą. Ten ostatni wyśrubowany wymóg zapewni użycie dronów, zamiast kurierów.
Niebywały sukces – iście w stylu amerykańskim. EKSTREMUM konsumpcjonizmu, które zmieni oblicze świata.
I jakem ekonomista, nie potrafię podzielać zachwytów, bowiem wraz ze słowem AMAZON.com nasuwa się mi jeden natarczywy obraz. Widzę jak AMAZONIA w SAHARĘ  się przemienia.

Klepsydra przedsiębiorcy
[104] 
inkubator przedsiębiorczości
start up
gry rynkowe
płynność finansowa
bilans zamknięcia
upadłość
– – – – – – – –
De profundis clamavi ad te…

Post
[103]

Większość określeń, jakie stosujemy chcąc opisać czasy, w jakich żyjemy, poprzedza przedrostek post. Mamy więc post/modernizm, erę post/industrialną, post/human era, a w niej  post/prawdę.
Jakby tego było mało, nawet w blogu mam do czynienia z postami.
Z odmętów pamięci z trudem przebija się myśl, że kiedyś –  polszczyzna – też znała to słowo, które znaczyło coś zupełnie innego. No tak, język polski nie jest językiem międzynarodowym/kongresowym, nadto, nasz „post” – w erze rozpasanego konsumpcjonizmu – stał się trefnym słowem.

Altruizm
[102]
”Człowieczeństwo oznacza zupełną obcość wśród galaktyk, bowiem wnosi altruizm”. Tyle Cz. Miłosz.
Mam problem z tym ważnym słowem. Oczywiste, „wysokie”  skojarzenia z łacińskim altus /wysoki, ale też dogłębny, wewnętrzny/, czy niemieckim alt /zwłaszcza Uralt – stary, szacowny/ zgrzytają zestawione z truizmem.
Jedyne wyjście z tej pułapki [gry] słownej, to uznać: truizmem jest to, że altruizm definiuje i afirmuje człowieka.

Dobrodziejstwa high-tech
[101]
korekta genomu
nowa gospodarka hormonalna
poprawa IC
bogatsze CV
wielopoziomowy styl życia
preferencje jako perwersje
wszystko on line
wszystko OK
. . . . . . . . .
do czasu

Cisza
[100]
Wymęczone oko – kapituluje, dzięki czemu odkrywam ucho.
„Ani oko nie widziało,
ani ucho nie słyszało …”
Jest coś takiego?
Zaświadcza wielu.
Ale nikt tak wyraźnie jak Bo Yin Ra – guru z Himavatu – nie mówi, iż spokój ducha osiąga się dzięki ciszy – wyciszeniu.
Cisza jako wstępne stadium najbardziej zaawansowanego poznania.
Tak trudna do osiągnięcia, ponieważ
silentium wybrzmiewać powinno razem z serenitas.

Blog
[99]
Prowadzić blog, to jakby….
Wkładam zapisane karteczki w baloniki, PPN wypełnia baloniki powietrzem, by mogły wzbić się w przestwór…
Dokąd dolecą?
Do kogo trafią?

Recykling
[98]
Nieprzerwanie mielą gigantyczne żarna przyrody.
Trwa wielki recykling.
Co pomyślawszy,  zwalniam, by nieco  wydłużyć czas przejścia do kompostownika.

Miliarderzy
[97]
W ciągu przeciętnie trwającego życia, serce uderza ok. 1,5 mld razy, więc każdy staje się miliarderem.
Ale możesz być bogatszy od Kulczyka, jeśli z kardiologicznej „pompy” uczynisz bijące źródło wrażliwości.

Pomiędzy
[96]
Zwykło się mówić o szklanym suficie,  ale dlaczego nikt nie dostrzega wibrującej podłogi ? Dopiero wtedy może pojawić się to, co najważniejsze: wypełniona zmaganiami przestrzeń  „pomiędzy” ?

Obie ręce
[95]
Niewidzialna ręka rynku
Namacalna ręka komornika

Naraz
[94]
Lipa rozkwita w maju
Wszystko kwitnie naraz
naRaz
nie-do-udźwignięcia
Toniemy

Gdyby
[93]
Gdyby sensacje dnia obwieszczane były przez publikatory dziesięć dni później – byłoby ich sto razy mniej.

Miłosz
[92]
Czesław Miłosz, Polak? Litwin?
Jakie to ma znaczenie, skoro w jednym z wierszy rozpoznaję go (jako) medytującego nad pojęciem concupiscientia, razem z Jakubem Bȍhme.

Strzęp dialogu
[91]
– A co tam na blogu ?
– Chwała Bogu, jakoś…

Klawiatura
[90]
Już przestaliśmy ją kojarzyć z fortepianem, ale wśród niezliczonej liczby wypisywanych słów, jedno układa się w dźwięczny pasaż: w e r t y k a l

Finał
[89]
Zima 2018, ponieważ jej nie było, nie może się skończyć

Zależność
[88]
Kto się zwierza
Ten się powierza

Cytomania
[87]
Zmarły niedawno Tomasz Burek, wybitny krytyk literacki, wyraził kiedyś opinię, iż wartość utworu literackiego nijak się ma do jego miejsca na listach bestsellerów.
Analogon podpowiada mi, że podobna sytuacja może zachodzić odnośnie do dzieła naukowego.
Więc może cytomania, to jedynie gra, w którą wciągnęli nas właściciele wyszukiwarek internetowych?

W zamian
[86]
Roboty uwalniają nasze ręce powodując (w zamian) uwiąd myśli

Usługowy hologram jakości
[85]
Miała pani urwany wieszak przy kurtce, więc go przyszyłam –  powiedziała szatniarka do studentki.
Śniłem.

Trójskok
[84]
I:  Babimost -> Wolsztyn
II: Wolsztyn -> Poznań
III: Poznań -> …… ”spalony”

Sieć
[83]
Sieć – czyli kłącza.
Na kłączowisku nie wyrośnie żadne drzewo.
Jeśli nie zapuści korzeni, nie będzie wzrostu, czyli odzyskiwania pionu.

Etyka zastępcza
[82]
Erupcję różnego rodzaju kodeksów etycznych w usługach można odczytać jako deklaruję niezdolności sprostania moralnej zasadzie, iż „dobre działanie czyni dobrym podmiot, który je spełnia” (J.Maritain)

Trzej Królowie
[81]
Z synoptyków, tylko u św Mateusz odnotowuje pokłon Trzech Króli.
Ściśle, chodzi o pokłon mędrców, magów (septuaginta: magoi z „Anatolii”, a wulgata: Magi ab oriente ). W komentarzu do uwspółcześnionego przekładu ks. J.Wujka można przeczytać, że w późniejszej tradycji mędrcy ci występują jako królowie. NB tym monarchistycznym skłonnością nie ulegli Włosi ani Francuzi, dla których jest to święto Epiphanie; ale Polacy ulegli? Dlaczego? W kontekście podejmowanej ostatnio re-kultywacji kultu Trzech Króli może warto o to spytać, bo nie jest to retoryczne pytanie.
Bo gdyby wydobyć z ewangelii Mateuszowej prawdziwe przesłanie, to przecież mędrcom, magom, astrologom… objawił się Mesjasz. Objawił się, ponieważ wiedzieli, że się narodził, wiedzieli więc go szukali.
Mądrość dostępująca epifanii.
Można by z tej konstatacji wyprowadzić ciekawy program edukacyjny, na poły ewangelizacyjny. Mógłby mu patronować, zapomniany przez Kościół, Kanonik z Fromborka.
A tak, zamiast wskazywanie na mądrość zdolną rozpoznawać znaki czasu, mamy jednodniowy festyn uliczny. Owszem, wymagający mobilizacji, ale doraźnej, raz na rok.
A kolorowy orszak Trzech Króli mógłby – w stolicy – przemierzać trasę od Centrum Nauki Kopernik do katedry św. Jana – symbolicznie wytyczając właściwy mędrcom kierunek.  

Spoiwo
[80]
Konsumpcjonizm czyli – atomizacja
Sieć – bliski dystans
Koncentracja bogactwa – separuje
Zaczyna brakować spoiwa.
Kiedyś, było takie, nazywało się religia (od łać. religare – spajać).
Powinna być jeszcze „sfera publiczna” – gdzie kultywowane było „dobro wspólne”, ale umarła już za komuny,  po jej ”uspołecznieniu”.

Anihilacja kultury
[79]
W wielu miejscach w tym bogu daję wyraz przerażeniu obserwując, jak cywilizacja techniczna pożera Geistkultur,  jednak myliłby się ten, kto by sądził, iż proces ten dotyczy wyłącznie konsumpcji napędzanej przez publikatory. Także nauka ma w tym swój nie/chlubny udział. Oto, teza sformułowana w doktoracie, obronionym na Wydziale Zarządzania UEP (wierny cytat):
Kultura nie może być generatorem wartości marki narodowej ponieważ nie spełnia elementarnego warunku aby można ją uznać za zasób posiadający funkcję generatora wartości w ogóle.”
Cytat – kuriozum, którego nawet nie wypada komentować, ale…
No właśnie, ale czy jednocześnie nie został dostarczony przekonujący dowód na to, jak głęboki jest upadek kultury osobistej naukowców, promotorów, recenzentów….

Usługi
[78]
– U s ł u g i ? Odpowiedź gotowa:
– szewc i krawcowa !
Tę definicję – fraszkę, dedykuję teoretykom ekonomii

Człowiek
[77]
Pajęczyna nerwów w kropli wody
Skórzany wór
chcący pochwycić
fantom światła

Ręka twórcy
[76]
Cz. Miłosz, we wstępie do przekładów biblijnych (Megilot) pisze o mediumicznej naturze każdego dzieła literackiego, zwłaszcza poetyckiego: „twórca zależy od sił posługujących się jego ręką.”
Zgłaszam wątpliwość, bo czy owa mediumiczność nie zanika, kiedy się kładzie ręce na klawiaturze komputera? Jakim siłom ulega twórca, który między siebie a dzieło wprowadza komputerowe medium? Wątpliwości uzasadnione, zwłaszcza kiedy program „Word” dokonuje arbitralnej korekty poprawiając np. sensualny na seksualny, albo atraktor na traktor, a do słowa dzięki, dodaje: za wszysto….

Uroki zawodu
[75]
Dać sobie przykleić „profesorską gębę”, dyżurnego eksperta, zapraszanego chętnie do „telewizji śniadaniowych”.
Pozwolić się sformatować zgodnie z obowiązującą tytułomanią.
Wyrugować  przejawy jakiejkolwiek spontaniczności.
Pokornie uprawiać nauko-metrię.
Wypełniać tabelki sylabusów , by pozorować kształcenie
Powtarzać za studentami: módl się do Moodl
Publish or perish
Pointa jako antidotum:
„Pisać tak, by zdanie było przekazem nie tylko jasnej i swobodnej myśli, lecz nieustannego napięcia moralnego, by w słowie żył całym sobą, kto wypowiada je jako swoją, długo odważaną, cierpianą prawdę.”
(G-H Grudziński o N.Chiaromonte)

E/W
[74]
Zawsze wydawała mi się nieprzekonująca teza tuzów amerykańskiej, tzn. światowej politologii (F.Fukujamy i S.P.Huntingtona), że cywilizacja Wschodu osiągnie barierę wzrostu, jeśli się nie „zwesternizuje”. Praktycznie, oznacza to przyjęcie zachodniego systemu wartości, a najbardziej zachodnie, są oczywiście USA. Podstawową przesłanką tak sformułowanej tezy jest to, że jednie cywilizacja Atlantycka wymyśliła takie gospodarcze perpetuum mobile, które może również napędzać zglobalizowaną gospodarkę światową. Wystarczy tylko „postęp” zastąpić słowem „innowacyjność”. W powyższej tezie znajduje wyraz zadziwiający optymizm dziejowy, bo jeśli Europa Zachodnia – koleba cywilizacji – chyli się  ku upadkowi, to czyż forsowanie powyższej tezy nie  jest katastrofizmem,  albo (co na jedno wychodzi) podsuwaniem „czarnego” scenariusza niby rozwoju?

Ciało
[73]
Cytat z otrzymanego do recenzji artykułu naukowego (a jakże):
„W cywilizacjach rozwiniętych, człowiek nie tylko ma ciało, ale jest ciałem”
No comments.

Big Bang
[72]

To zbytnie uproszczenie, tłumaczyć Big Bang  jako wielki wybuch. Tor Heyerdahl słusznie je koryguje stwierdziwszy, iż to najlepsze z imion, jakie uczeni wybrali na nazwę dla odwiecznego WIELKIEGO DUCHA

Ograniczenie
[71]
Nic na to nie mogę poradzić: słucham Ravela Renoirem; oglądam Renoira Ravelem.

Retro/spekcja
[70]
Gdzieś w drobiazgach u M.Prousta napotykam myśl o innym odczytywaniu upływającego czasu. Przeszłość nie ginie ! Każda godzina naszego życia, naznaczona doświadczeniem, zanim odejdzie w przeszłość – wciela się w jakiś materialny przedmiot i tam, tkwiąc w ukryciu, czeka uwięziona, aż nie pojawi się na czyjejś drodze, aż nie sięgnie po nią ponownie czyjaś ręka.  Gdy napotykający potrafi ją rozpoznać – może ją uwolnić.
Zastanawiające: chwile, momenty z naszego życia „zmartwychwstają” w napotykanych przedmiotach, trzeba tylko umieć je/to dojrzeć.
Zatrważające:  w wirtualu  nie ma rzeczy,  jest tylko nieokreślone teraz.

Apoteoza
[69]
Umrzeć za to, co niewidzialne – oto metafizyka (E.Levinas)

Kuligowo
[68]
Wystarczy pokonać sto kilometrów, by zanurzyć się w inny świat.
Kim byłbym bez Kuligowa?
Jest jak kula u nogi
Jak kula w serce

Oh, Ameryka!
[67]
Te tłumy, jak pielgrzymi,  ciągnący do „Hameryki za chlebem”
I Amerykanin w Paryżu. Po co?
Żeby sprawdzić, czy sytość trwale tuszuje braki. 

Tak/Nie
[66]
– Tak, ale dlaczego by nie?
– Mogę, ale nie muszę
– Jeśli już muszę, to z dystansem, jaki tworzy Gelassenheit

Piekło
[65]
Piekło straciło znaczenie, i słusznie, że księża przestali nim straszyć.
Bo czyż może być większa kara, jak zamknąć człowieka w bloku i kazać mu wybierać spośród dwustu kanałów telewizyjnych. I to w sytuacji, kiedy „gorsze” już dawno wyparło „lepsze” ?

Demoniczność
[64]
Demoniczność komunizmu: wabił, przyciągał również tych lepszych, by wydobyć z nich, to co najgorsze

GOW
[63]
Innowacyjna utylitaryzacja teorii kończy się utylizacją na (występującym z brzegów) gminnym śmietnisku 

Remanent 2017
[62]
Religia – zalegający i przeterminowany zapas
Sztuka – kłopotliwy zbytek
Wiedza i technologia – konieczny zasób

Przerażenie
[61]
Najbardziej przeraża „Obiektywny bezsens projektowanych przez człowieka sensów

Sztuka
[60]
Dlatego tak cenna, ponieważ zawsze: pomiędzy, ponad, powyżej….

Kalibracja
[59]
Wszystko na nim było za duże,
Wszystko wokół niego jakby – za małe

Pewnik
[58]
Rozum – zawodzi
Wiedza – się dezaktualizuje
Tylko na rozdygotanemu sercu można polegać

Obrzędowość
[57]
Połowa lutego. Zmierzcha się około szóstej. Rozpalam ogień, szykuję wieczerzę,
jak sto, jak tysiąc lat temu…..

Paradoks czasu
[56]
Niby czytelny, konwencjonalny trójpodział, ale granice  zewnętrzne zupełnie rozmyte.

Z szafy do kotła
[55]
Herbert w liście do swojego mistrza pisze: „W Warszawie będę wydany na łup zaszaffowanej filozofii”. Na co H. Elzenberg odpowiada mu kalamburem o młodych adeptach filozofii marksistowskiej, którzy nic nie widzą, bo „siedzą w Szafie”
Uzupełniam ten kalambur myśląc o współczesnych  adeptach marketingu, którzy nie widzą usług, bo siedzą w kotle (Kotlera).
PS
Kim był Adam Schaff, można się dowiedzieć googlując, kim jest Ph.Kotler, każdy wie. 

CV
[54]
Nie Lwów, Wino, czy Kraków. Nawet nie Poznań.
Przyznanie się do miejsca pochodzenia jest swego rodzaju epiteton ornans.
(Herbert – Leopolita, brzmi jakże dostojnie)
A tu: Babimost, co już powinno być powodem wykluczenia ze słowika bibliograficznego. Kojarzyć się może tylko z banalnym mostem, albo babskimi przyrządami, jak np. miotłą Baby-Jagi. Ale, okazuje się, że zarówno most, jak i miotła  czarownicy, są nieodzowne w przeprawie zum Jenseits, co poświadcza  Jakob Taubes:
Jesteśmy tylko pielgrzymami. Nasz prawdziwy dom znajduje się nie na tym świecie.
Most, po którym będziemy musieli przejść na tamtą stronę jest mostem zwodzonym, musi zostać spuszczony nie z naszej, ale z tamtej strony.

Tysiąc lat później
[53]
A może duchowością cystersów zajmowała mnie dlatego, ponieważ próbowałem uporać się ze skierowanym do mnie przez św. Bernarda pytaniem: Gdybym żył dziś, kim byłbym?

Toumai
[52]
Z powodu znalezienia kolejnej czaszki Sahelanthropus’a, wśród paleontologów pojawił się nowy problem. Otóż małpolud z Sahelu, nie tylko przesuwa granicę czasu pojawienia się homonidów na 7 ml lat. Największym zaskoczeniem było to, że Taumai  (czyli „nadzieja życia”) wygląda bardziej współcześnie, niż jego młodsza o 3,5 ml lat „siostra” Lucy.
Kolejny punkt dla kreacjonistów.

Odpowiedź
[51]
A kim jest dla ciebie Bóg?
Odpowiadając na to pytanie, najchętniej sięgałem po wzięte z Z. Herberta określenie NIEPOJĘTY i byłem gotowy dodać jeszcze inne apofatyczne określenia.
Dziś odpowiedziałbym w pozytywnym tonie: PRO/VOCATOR ludzkiego Ducha, by ten mógł górować ponad sprzecznościami.

Cnota
[50]
Non habere sed esse
„Nie chodzi o to, żeby mieć,
tylko, żeby być”
Zaratustra powiada, że to fałszywy dylemat, albowiem tylko nie posiadając można uczynić z dawania cel życia i kultywować cnotę darzącą.

Chybiona transformacja
[49]
Z tego, że:
co nie jest zakazane, jest dozwolone
wcale nie wynika:
to, co nie jest zabronione przez prawo
jest moralnie dopuszczalne”

Rytuał
[48]
Cóż wart byłby dzień, bez tych kilu chwil skupienia przy lekturze duchowej i filiżance herbaty, zielonej, naturalmente.

Różnica
[47]
Ograniczenie nieograniczonego zwie się pełnia
Nieograniczenie ograniczonego zwie się pustka

Z innej perspektywy
[46]
Motyl wzbijający się ze stoku w Himalajach, poruszeniem skrzydeł może wywołać huragan w Ameryce. Szczur, który w Tokio nauczył się nowej sztuczki – zgodnie z zasadą „ rezonansu morficznego” (R.Sheldrake’a) – spowoduje wzrost możliwości adaptacyjnych szczura na Brooklynie, który opanuje tę sztuczkę z większą łatwością.
Więc i osoba, która przeszła metanoję, czyż samą obecnością nie powoduje uleczenia innych z miopii ?

Znaczone
[45]
Tao znaczy:
pełne
powszechne
całkowite

Imperatyw
[44]
Jeśli tego nie zrobię, to nigdy nie powstanie.
Jeśli nie ja- to nikt inny tego nie zrobi.
Jestem tylko pośrednikiem, pomocnikiem, ale pomocnikiem niezbędnym w urzeczywistnianiu tego, co być powinno.
Gdybym uchylił się od owej powinności – opadam.
I co wtedy?
Odpowiada Simone Weil:
„Wówczas za sprawą siły ciążenia
Staję się częścią materii świata”

Nauczyciel
[43]
Nauczyciel – , zwłaszcza akademicki, nie może być zwyczajnym dystrybutorem wiedzy, ani, tym bardziej, jako ekspert, wiedzy wyrobnikiem. Powinien przede wszystkim, o pól kroku, wyprzedzać ucznia wskazując właściwą drogę.
Ideał greckiej paidei  ciągle obowiązuje,  to przecież dzięki niej Europa jest tym, czym jest.
Samoudręką staje się przypomnienie łacińskiej sentencji:
Ars artum regimen animarum
Sztuką nad sztukami jest kierownictwo duchowe

Signum
[42]
Każdy posługujący się językiem polskim z łatwością zauważy, jak niewiele jest słów piszemy z dużej litery, chociaż nie są to imiona własne. Najbardziej znany wyraz to Kościół, do którego dołączył ostatnio Internet (oczywiście, program Word automatycznie ingeruje, gdyby to ostatnie słowo napisał z małej litery)
Signum temporis.

Przesłanie
[41]
Umniejszaj cierpienie
Wspomagaj istniejące
Przezwyciężaj nicestwienie
Twórz
O tak, twórz – jeśliś z rodu pneumatikoi

Wyliczanka
[40]
Raz, dwa, trzy
jaśmin, osty, bzy
byłeś dobry
umrzesz Ty

Jesień
[39]
Zaiste, jesień, to czas poetów.

Życie nocne
[38]
Głęboką nocą (Kuligowskiej zaćmy) przemierzam pokoje: nie-po-omacku, jak dwadzieścia lat temu, jak za pięćdziesiąt lat

Książki
[37]
Porozkładane wszędzie książki
nie tworzą bałaganu

Tajemnica
[36]
Unde malum ?
Quoniam
deprivatio boni

Samotność
[35]
Jeżeli – jak wierzymy – Bóg stworzył człowieka „ na obraz i podobieństwo swoje”, to upodabnianie się człowieka do Stwórcy, jako wyraz hołdu i afirmacji – jest niczym innym, niż pogłębiającym się osamotnieniem w świecie wypełnionym rzeczami, maszynami, automatami….tudzież w świecie rządzonym przez normy technologiczne (wyprowadzone z praw materii).

Finał
[34]
Na początku było Słowo, czyli Światło
w kulminacji  – chaos
kollaps na końcu

Dotyk
[33]
Otrzesz się o duchowość,
jeśli pierwej
napełniłeś egzystencję
sensem

Wygasły Wezuwiusz
[32]
Walter Benjamin (oczywiście w Pasażach) nazywa Paryż Wezuwiuszem Europy, na stokach którego zakwitały, raz po raz, (między kolejnymi erupcjami) nowe kultury, dające pożywkę duchową dla całego kontynentu.
Dziś, najbliższe  krateru poletko to „Centre Pompidou”. Obowiązkowe zwiedzanie.
Na przed ostatnim piętrze wystawa obrazów Lucien Freuda, a nad nią, wielka ekspozycja zatytułowana Dreamlands, będąca potwierdzeniem tezy, iż sztuka współczesna stara się – jak tylko może – unikać konfrontacji z rzeczywistością.  

Znaczy teraz
[31]
Tyle znaczy teraźniejszość
na ile
wieczność
jest w niej obiecana

Co wiesz?
[30]
Widzisz tyle, ile wiesz.
A naprawdę wiesz to, co zreflektowałeś z:  symboli, kodów, dookolnych znaków pozostawionych przez innych na skrzyżowaniu najważniejszych dróg. Tyle wiesz, ile była w stanie odfiltrować/odszyfrować twoja świadomość. Reszta to „słoma” jak stwierdził Aquinata.

Konkret
[29]
Jeśli zaczynam od przedmiotu, tzn. konkretu, by stworzyć „dzieło”, to wcale nie oznacza, że mam mniej wyrobioną wyobraźnię. Przezwyciężanie ograniczeń jednoznaczności jest większym wyzwaniem niż uprawianie fantasie-stȕcke  przy pustym blejtramie.

Życie
[28]
Tam, gdzie pojawia się Życie [bios] podstawową kategorią opisową i analityczną nie jest efekt, tylko ofiara, czyli poświęcenie.

Zwycięzca
[27]
Nie Dionizos,
jak wieszczono,
tylko Galileusz
pokonał
Galilejczyka.

Dwa bieguny
[26]
Cała rzeczywistość ludzka poddana jest działaniu sił rozpiętych między dwoma biegunami:
biegun „pozytywny”
ograniczanie
formowanie
ofiara
służba

Biegun „negatywne”
elan vital
nieokiełznanie
władztwo
przywłaszczanie

Biały
[25]
W symbolice kolorów, biały oznacza: trwanie, cykliczną regenerację, światło, ale też życie przeżyte. Skały w Hadesie mają kolor biały.
Trudno się z tym oswoić, ale dlatego w rozbudowanej symbolice Wschodu, kolor biały przypisany został zmarłym.

Kuchnia
[24]
W większości, zresztą nie tylko polskich rodzin, kuchnia była najważniejszym pomieszczeniem, z powodu paleniska, wyniosłości stołu, stałej obecności kobiety…
Dziś, aneks kuchenny już tylko aneksem do plazmy.

Nierównowaga
[23]
Więcej
gadających
patrzących
oglądających
Niż
myślących
czytających
widzących

Korelacja
[22]
Dynamiczny wzrost liczby celebrytów oznacza nasilenie procesów de/cerebracji.

Za/sobność
[21]
Zanurzenie w Naturę umożliwiał człowiekowi samo zrozumienie. Droga do wnętrza człowieka prowadziła (jako) via Naturae. W XVIII w. (I. Swedenborg, datuje dokładnie: 1757) nastąpiło definitywne zerwanie tych więzi. Natura, jako przyroda, stał się już tylko składem, magazynem surowców zużywanych przez produkcyjne perpetuum mobile (oczywiście. w celu zaspokojenia rosnących potrzeb).

Przemysł
[20]
Przemysł:
prze zmysł ….i wypiera Ducha

Na/lot
[19]
Pewnie już nigdy nie pojawią się ponownie w Kuligowie bociany. Z żalem odnotowuję, że pomimo bardzo deszczowego lata [2017], ani razu nie dobiegł mnie fletowy głos wilgi. Pewnie niebawem umilknie kukułka („majowa wariatka”).
Oczywiście niebo nie opustoszało. W każdej chwili mogę dostrzec smugę pozostawioną po samolocie, albo usłyszeć jego odgłos nad głową (mój rekord: jednocześnie siedem samolotów przecinających niebo).  

Wzniosłość
[18]
Ptak śpiewający podczas burzy

Odkrycie
[17]
„Sęk w tym…..”
Ależ nie, TO w sęku!
Sęk bowiem przewodzi światło. Patrz uważnie, a przekonasz się, że w starej desce zamieszkać może szechina.

Symbol/znak
[16]
Symbol – łączy z istniejącym
Znak – zastępuje nieobecne

Ekspansja
[15]
SANTANDER, to anagram słowa satan. Rozumiem, bankowość w ekspansji.

Cyborg esteta
[14]
Nasz mózg, będący już mózgiem nie-biologicznym (jak to obwieścił R.Kurzweil), będzie zdolny odbierać jakieś treści emocjonalne tylko dzięki pięknu. Z przerażeniem myślę o nowym kanonie piękna wypracowanym dla cyborga (cyborg: ludzkie ciało wersja W.3)

Nadmiar bitów
[13]
Coraz to większa mnogość bitów pomniejsza i zubaża esencję bytu.

Rolowanie
[12]
Palcami
w dół i w górę
powyżej oczu
roluję opadającą skórę

Marzenie
[11]
Zestarzeć się szlachetnie, tak jak starzeje się srebro, mosiądz, marmur, pergamin….

Rada
[10]
Zostaniesz prawdziwym twórcą, jeśli twój daimonion będzie na przemian to demonem, to aniołem. 

Przemiana
[9]
Nawet w erze permanentnej innowacyjności nie uda się tego zmienić: wieczna jest i pozostanie  tylko przemiana.

Śmierć Boga
[8]
Przyszło mi żyć w czasach napiętnowanych podwójną śmiercią Boga. W Auschwitz – wraz ze swoim ludem wybranym – umarł Jahwe; na moich oczach umiera Bóg chrześcijan (który przyszedł na ziemię nie po to, by mu służono, ale po to, by służyć) wraz ze swym Kościołem. Z Trójcy św. pozostał już tylko Duch.

Witamy w świecie W.3
[7]
Naiwnie sądziłem, że szczytem innowacyjności spod znaku high-tech  na dłużej pozostanie to, co wymyślili koreańscy inżynierowie [nie muszę chyba dodawać, że z południa], specjaliści od robotyzacji. Otóż wpadli na pomysł, by w restauracji, kelnera – człowieka  zastąpił kelner – robot przyjmujący zamówienia. Ale ten gastronomiczny hit  został zdystansowany przez niemieckich technologów. Otóż z okazji okrągłej rocznicy Reformacji [500 lat] zainstalowali oni, oczywiście w Wittenberdze, robot o nazwie Bless U-2. Otóż automat udziela błogosławieństw w pięciu językach [o dziwo, w tym również w polskim – choć niekongresowym], a błogosławiony może jeszcze wybrać, by sentencja błogosławieństwa została wypowiedzenia głosem kobiecym, a nie męskim.

Osiągnięcie wprost niebywałe, trzy w jednym: zanurzamy się, czyli opadamy na dno [U-2]; uznajmy osiągnięcia gender, otrzymujemy mocne potwierdzenia, że nastała era post/human. Maszyna błogosławi człowieka.

Permanentna inwazja
[6]
Po okresie  totalitaryzmów, będącej inwazją zła absolutnego, nastała era inwazji totalnej, w postaci miękkich technologii.  Zła w wersji soft już nie uda się przezwyciężyć, zwłaszcza, że maszyna, automat, robot, komputer…uwalniają nasze ręce, ale zniewalają umysły.

Człowieku, winliczku, weź swoją skorupę, jak grób, i spełznij z drogi

Bezkrólewie
[5]
Gdyby nie spięcie spowodowane przez nie-do-kształconego elektryka, mogło się wydarzyć, że suwnicowa ze Stoczni Gdańskiej przestawiłaby historię Polski na inne tory.

Wszechwiedza
[4]
Wskutek internetowej wszechwiedzy, wiemy coraz więcej, a rozumiemy coraz mniej

Obecność
[3]
Skryta obecność tego, co nadchodzi (św. Paweł)
Ukryta obecność tego, co przeminęło (B.Walter)
Dla tkwiącego pomiędzy – jedyne punkty oparcia

Muzykologia dyletanta
[2]
MUZYKA:
Renesansu – oczyściła słowo z pyłu ziemi
Baroku – wybrzmiewa pełnią [ pleno ]
Romantyzmu – rozdygotany śpiew „ja” kompozytora
Współczesna …… są wyjątki!

Nowa poczta
[1]
Po wakacjach przeglądam pocztę. Uniwersytet uruchomił nową pocztę internetową dla pracowników. W okienku nazwa użytkownika: wyświetla się pięć cyfr: 21 730. To niby ja.
Zapaliło się czerwone światło. Mój czas się skończył; pora przejść na emeryturę