Kiedy na przełomie tysiącleci ulegałem fascynacji millenaryzmem, dostrzegałem zadziwiającą teologiczno – eschatologiczną zbieżność wyłaniania się kolejnych status Joachima z teleologicznie ujętym rozwojem cywilizacji Zachodniej. Epoka usługowa (jako TERCJARNA, następujące po erze agrarnej i industrialnej) wydawała się być nie tylko zwieńczeniem rozwoju fundowanego na materialnych podstawach, ale też apoteozą duchowych sił, które pobudziwszy Gesitkultur będą zdolne przeobrazić materialno – cywilizacyjne – techniczne podstawy, spychając ich znaczenie na drugi plan. Wydawało mi się, że wraz z urzeczywistnianiem dobrodziejstw epoki Ducha utrwalał się będzie ordo cordis; że w finalnej fazie rozwoju cywilizacji Zachodniej to właśnie usługi zajmą uprzywilejowane miejsce, by dzięki rozbudzeniu duchowemu ludzkości eksplorować niewyczerpane bogactwo wartości wyższych. Tym samym przyczynią się, aby wraz z epoką Ducha zapanowało na ziemi nie cywilizacja śmierci, tylko cywilizacja miłości, jaką głosił JP II.

Byłem naiwny, a raczej myliłem się, błędnie rozpoznając współczesne mi „znaki czasu”. Pandemia kowidowa otworzą mi oczy. Dlatego AD 2025 z całym przekonaniem oznajmiać mogę, że era usługowa nigdy nie nastanie, ponieważ era industrialna trwać będzie usque ad finem.

Nie pozostaje nic innego, jak tylko oczekiwanie, aż MECHANOMACHIA odniesie totalne zwycięstwo oznaczające całkowite uzależnienie człowieka od high – tech. Dzieje ludzkości zatoczą koło, by powrócić do punktu wyjścia; fazy totalnego zniewolenia człowieka. Nie będzie to jednak zniewolenie przez Naturę – przyrodę, tylko przez AI/SI technologię, bezduszną emanację technologii.

Paruzja, jeśli się dokona, to jedynie z litości (caritas), a nie z miłości do człowieka ( agape ), bo któż miałby jej oczekiwać, skoro zabraknie wyznawców Chrystusa?

Zakończenie jako nawiązanie do początku

Na koniec wypada powrócić do tytułu tego artykułu.

Otóż określenie hyper – industrializacja (nie mylić z przedrostkiem hypo- ) oznacza ruch: ‘ponad’, poprzez’, ale też nadmiar. Zatem takie jego znaczenie w kontekście analizowanych tu procesów rodzi pytania:

  • poprzez cywilazację, ale ku czemu ?
  • ponad cywilizacją materialno – techniczną , czy coś jeszcze istnieje ?
  • wprawdzie stworzyliśmy cywilizację nadmiaru (Zuvielization), ale czy tym samym nie roztrwoniliśmy duchowego bogactwa, z którego wyrosła ?
  • ???

Synteza – mową wiązaną spisana:

Jedno – wielkie – niespełnienie.

Nie wyłoni się

Ordo amoris –

ekspiacyjne zwieńczenie

eonu chrześcijańskiego.

Zamiast tego:

Ordnung Złego –

Ostatni akt dekadencji

w reżyserii

sztucznej inteligencji.

PS

Pojawiające się tym dyskursie eschatologiczne konotacje wymagają uzupełnienia i ukazania w aspekcie teologii politycznej, głoszonej uprawianej przez ‘promillenialistów. Pod tym określeniem kryje się odłam EWANGELICZNYCH CHRZEŚCIAN zamieszkujących głównie w USA, których cechuje skrajny filosemityzm i filosyjonizm. T. Gabiś ( ARCANA nr 178) przedstawia ich następującymi słowy:

Kiedy w 1948 roku powstało państwo żydowskie /…/ tykać zaczął zegar biblijnych proroctw, że promilenijne odczytanie Biblii jest prawidłowe. Nadrodziny Izraela uznano za znak, że wypełniają się biblijne proroctwa i zaczynają Dni Ostatnie. Flaga z gwiazdą Dawida łopocząca nad Palestyną inauguruje erę mesjańska i zapowiada Drugie Przyjście Chrystusa. Rok 1948 to początek odliczania Armagedonu – /…/ Państwo żydowskie ulokowane zostaje teraz w centrum biblijnej profecji, staje się osią eschatologicznego dramatu. W Izraelu spełnia się przeznaczenie świata. Żydzi w Izraelu są instrumentem realizacji mesjańskich obietnic.

Słowem, Izrael musi przetrwać (nawet za wszelką cenę), aby mogła wydarzyć się Paruzja. Trzeba oczyścić Ziemię świętą z innowierców, odbudować (trzecią) świątynię jerozolimską, a wówczas pojawi się prawdziwy Mesjasz.

Tego, co się wówczas wydarzy niepodobna opisać używając języka naukowego. Ale kiedy milknie badacz, głos może zabrać poeta:

  /…/ „ Czyż to nie znak jakiegoś objawienia ?

Czyż nie nadchodzi czas Drugiego Przyjścia ?

Drugiego Przyjścia ! Ledwom to wymówił,

A oto jaka poraża mnie wizja

Wprost ze ‘Spiritus Mundi’: Piach pustynny

A po nim wolna stawia krok za krokiem

Coś o lwim cielsku, ale z ludzką głową

I pustych ślepiach, okrutnych jak słońce,

Wśród cieni ptaków, krążących nerwowo.

Znowu ciemności; lecz teraz już wiem,

Że sen kamienny tych dwudziestu wieków

Zmieniła w koszmar dziecinna kołyska.

Czyj czas nastaje w końcu? Jakież monstrum

Brnie do Betlejem, by się tam narodzić ?

W. B. Yeats, „Drugie przyjście”, przekład A. Libera

Kazimierz Rogoziński