Na początek, krótkie wyjaśnienie znaczenia nadawanego tytułowym słowom.

Socjalizm – w najogólniejszym rozumieniu to teoria, ideologia i praktyka zmierzająca do zniwelowania różnic społecznych, kulturowych, majątkowych…

Emergencja – jest  prawem fizyki głoszącym wyrównywanie napięć energetycznych (energii cieplnej), w krańcowym przypadku prowadzącym do totalnej anihilacji materii.

Z powyższych określeń wynika, łatwo dostrzegalna, koincydencja, którą bardziej uwidoczni wykorzystanie działania  uniwersalnego prawa emergencji do opisu, najpierw, procesów zachodzących w biologii. Przejście od fizyki przez biologię do socjologii/politologii odtwarzam powołując się na A. Witkowiskiego (prof. biologii), R. Świetochowskiego oraz M.  Zdziechowskiego. U ostatniego z wymienionych autorów („Wybór pism”, Kraków, 1993,  ss. 417  dalsze) czytam:

/P/rzyroda zdąża do sprawiedliwości idealnej, do sprawiedliwego podziału tej siły życia, jaką ma w sobie, a sprawiedliwość prowadzi za sobą spokój, czyli że wszystko w przyrodzie, wszystkie jej energie, które skutkiem nierówności burzą się, walczą ze sobą i, walcząc, żyją pełnią życia i twórczości – wszystkie zrównają się w nieruchomości idealnego bezwładu, w martwocie, która  jest śmiercią. Więc nie życie, tylko śmierć jest ostatecznym celem wszechświata.

Transplantacja emergencji na poziom społeczny dokonuje się za pośrednictwem postulatu sprawiedliwości, będącego aksjomatem socjalizmu. R. Świętochowski wyraża tę implementacje jednoznacznie „z energetycznego punktu widzenia – bez frazesów i złudzeń – socjalizm zdąża do najniższego wysiłku w stosunku do osiąganej korzyści” (tamże).

Powyższe wprowadzenie tworzy podstawy do wyróżnienia trzech emergentnych stadiów socjalizmu, które prezentują poniżej.

Socjalizm polityczny, albo realny, cechuje bezwzględność w uznawaniu zasady sprawiedliwości, czyli jego podstawowym celem jest odzyskiwanie przemocą uprawnień i przywilejów, które kiedyś przywłaszczyły sobie jednostki, elita, klasa… Skutki ? Może dwa przykłady. Jeden z historii PRL – u wzięty. Jeśli przywilejem ludu pracującego jest nieograniczony dostęp do zatrudnienia (a wiadomo czym dla naukowego socjalizmu była praca), to w efekcie powstaje  przekonanie wyrażane wówczas rymowanką: „Czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy”. Drugim przykładem niech będzie demokracja przekształcona w ochlokrację.

Socjalizm naukowy, albo odnoszący się do kształcenia. Nieograniczony dostęp do internetu podważył racje istnienia szkoły. Na  blacie ławki szkolnej zamiast zeszytu i podręcznika pojawił się laptop, i to dziś wystarcza. Wikipedia wyręczyła pracę nauczyciela. Podstawy nowej pedagogiki osadzone zastały na złożeniu: minimum wysiłku, maksimum korzyści, które nie tak dawno uznawane było za absurd, ale dziś ta niedorzeczność już nie wywołuje żadnego oburzenia, a nawet zdziwienia. Do tego dochodzi postulat inkluzywności, w którym sprawiedliwość oznacza równość szans gwarantowaną bez względu na uzdolnienia ucznia, czy jego dysfunkcje psycho – fizyczne.

Socjalizm kreacyny, czyli odnoszący się do twórczości. Do historii przechodzą już czasy, kiedy genialne jednostki  formułowały budzące podziw idee, albo wytyczały nowe style w sztuce. Dziś bycia kreatywnym uczy się już dziecko w przedszkolu, ale jest to kreatywność wspawana nie przez nauczyciela – wychowawcę, tylko  przez aplikację czy algorytm. Chociaż dopiero znajdujemy się na początku czwartej rewolucji po/przemysłowej, to aktualnie AI/SI pisze rozprawy doktorskie, referaty, poprawia CV, przerabia zdjęcia, tworzy grafikę komputerową, ba, komponuje fugi nieustępujące w niczym Bachowskim…

Obserwowane wyrównanie poziomów „energetycznych” wkroczyło w sferę kiedyś dostępną przede wszystkim jednostką utalentowanym, czerpiących inspirujące z poza/materialnego wymiaru rzeczywistość. Dzięki nim kultura (Gesitkultur) mogła sytuować się ponad cywilizacją materialno – techniczną, a nawet  – aż do rewolucji bolszewickiej – cieszyć się zasłużonym uznaniem.

Było, minęło… Dziś  widzimy, że spod wszechogarnianego prawa entropii nie ma ucieczki.

PS

Do określeń charakteryzujących współczesne społeczeństwo, takich jak: The Sedentary socitey, The Affluent society / J.K. Galbraith/, The Achiving society /C.D.G. McChellend/, The Mass consumption society /G. Katonadopisać zatem wypada The Soctialist society.

Kazimierz Rogoziński