Era industrialna

Najpierw rewolucja francuska a następnie pierwsza rewolucja przemysłowa burzą agrarny ORDE NATUREL. W XIX wieku przyspieszeniu ulegają przemiany zachodzące na wszystkich poziomach życia gospodarczego, społecznego, politycznego, kulturalnego, religijnego. Syreny fabryk wyznaczają dobowe cykle życia robotników i ich rodzin. Domy pustoszeją, bowiem prace wykonuje się tam, gdzie są maszyny. Człowiek pozbawiony domostwa stał się dodatkiem do maszyny. Konflikty klasowe, migracja ze wsi do miast, interwencjonizm państwowy, kwestia socjalna wszystkie zjawiska pojawiają się jako następstwa rozwoju i pędu ku nowoczesności.

Wobec powstałych nowych wyzwań zdefiniowane zostają zadania demokratycznego państwa. Priorytetem staje się oświata, sądownictwo, opieka zdrowotna, pomoc społeczna, a także – nie tylko militarna – obrona interesów klasy rządzącej. Publiczne szkoły przejmują zadania nie tylko ściśle edukacyjne (pisanie, czytanie, rachowanie), czy wychowawcze, ale podejmują obowiązek przygotowania siły roboczej do spełniania obowiązków wynikających z wykonywanego zawodu. Sądy – bronią własność prywatną i wpływów i pozycji establigment’ u. Prawo chroni status quo uzyskany przez elity.

Wprawdzie bogacenie się, akumulacja kapitału, kult sukcesu osiągniętego własną pracą nadają dynamikę przeobrażeniom struktury społecznej, ale też nie tracą na aktualności odniesienia do cnót kultywowanych w dawnych wiekach. Etyka purytańska, protestancka czy katolicka, nadal za takie uznaje: pracowitość, oszczędność i wstrzemięźliwość (NB wydawany przez polskich Jezuitów periodyk nosił tytuł „Powściągliwość i praca”).

Kartezjanizm przyjmowany wcześnie z oporami przez elity intelektualne Europy zyskuje na znaczeniu. Pragmatyzm staje się nie tylko nową ideą, ale zasadą normatywną, więc i model człowieka – jako res cogitans – konweniuje z coraz bardziej zmechanizowaną rzeczywistością. W końcu przełamane zostają opory i moralne uprzedzenia:

Wszystko może zostać przeliczone na pieniądze. Pieniądz staje się podstawowym kwantyfikatorem. W cywilizacji europejskiej zaczyna się nowa era jakości; a to oznacza, że wartość zostaje zastąpiona przez jakość (sic).

Do gruntowego „przewartościowania wszystkich wartości” w zasadniczy sposób przyczynia się nauka. Napędza on rozwój i zmienia świadomość, a dzięki wynalazkom technicznym, w końcu zajmuje miejsce religii.

Nie tyle patronem, co egzekutorem tych nowych zasad staje się państwo. Konstytucyjnie uprawomocniony rząd z demokratyczną, z administracją dublującą samorząd tetytorialny/regionalny przejmuje inicjatywę i rośnie w omnipotentną siłę.

Tak oto znaleźliśmy się w drugiej połowie XX wieku, który pozostawił po sobie wiele ważnych wydarzeń, więc przynajmniej niektóre trzeba będzie przypomnieć.

Faza przejściowa

Okresu nazwanego „Fazą przejściowa” nie znajdziemy w podręczniku z historii Europy; ale można go natomiast wyodrębnić, jeśli się retrospektywny wywód uzupełni o perspektywę usługową (sic), co właśnie zamierzam zrobić.

Ściśle biorąc, jest to okres zaczynający się wraz z dekadą lat sześćdziesiątych, kiedy to poddźwignięta z ruin wojennych Europa z realiów „zimnej wojny” przestawia się na socjalną gospodarkę rynkową (Sozialemarktwirtschaft). Zachód przestaje inwestować w zbrojenia tudzież w odbudowę zniszczonej infrastruktury technicznej, tylko zaczyna rozwijać produkcje artykułów dla gospodarstw domowych. Rośnie poziom zamożności, więc rozbudzone zostają „apetyty” konsumpcyjne. Zmiana stylu życia powoduje presje na skracania czasu pracy do ośmiu godzin dziennie, a w końcu do gwarantowanych ustawowo wolnych sobót. Dobowy czas ulega podziałowi na czas obowiązkowej pracy i czas dyspozycyjny. Ekonomiści pospołu z socjologami wyodrębniają zjawisko społeczne dwojakiej natury, jest nim: /1/ substytucja czasooszczędna oraz /2/ substytucja czasochłonna.

Ad 1. Jej celem jest dążenie do skrócenia czasu zajęć domowych, aby zwiększyć wymiar czasu – rzeczywiście wolnego. Dokonuje się to najpierw przez wzrost popytu na usługi, a następnie przez zakup sprzętu stanowiące podstawowe wyposażenie gospodarstwa domowego

Nawet gospodarstwa średniozamożne mogą sobie pozwolić na zakup „cudów techniki” przeobrażających życie codzienne i rodzinne. Na rynek – poza maszynami do szycia dostępnymi już przed drugą wojną światową – trafia zmasowana oferta artykułów trwałego użytku: pralki, odkurzacze, lodówki/zamrażarki, piekarniki, mini-roboty kuchenne, a wreszcie samochody i telewizory. Ludzie chcą je nie tylko wykorzystywać, jak maszyny w fabryce, ale też mieć bezpośrednią styczność z technicznymi nowościami, potwierdzając w ten sposób osiągnięcie wyższy poziom „jakości życia”.

Ad 2. Skoro w wyniku zakupu usług i mechanizacji prac domowych udało się wygospodarować więcej czasu wolnego, zaczynają być preferowane aktywności poza domem. Pojawia się więc zapotrzebowanie na usługi czasochłonne, służące atrakcyjnemu spędzaniu czasu wolnego. Dynamicznie rozwijają się takie branże usług jak turystyka, rekreacja, gastronomia, rozrywka, ale też kultura i kształcenie.

Lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte XX wieku to „złoty okres” w rozwoju usług,

Dlatego też w tym okresie w teorii ekonomii (ściśle w teorii wzrostu gospodarczego) pojawia się podział na trzy formacje cywilizacyjne. Są nimi cywilizacje: /1/ agrarna. /2/ industrialna, /3/ usługowa. Sformułowana zostaje sekularna hipostaza, że cywilizacja usługowa mająca nastać wraz z początkiem XXI wieku będzie chlubnym zwieńczeniem nieprzerwanych, sukcesywnych cykli rozwoju. Pomimo przejściowych kryzysów i lokalnych zaburzeń, gwarantowany wymiar czasu wolnego staje się realnym potwierdzeniem tego, że człowiek (w końcu) może być wolny.

Złudna homeostaza.

Deklarowana przez państwa gwarancja zapewnienia minimum socjalnego i odpowiedniego „poziomu życia” tudzież zaspokajania rosnących potrzeb poparte zostało uznaniem gospodarstwa domowego za równoprawny podmiot rynku. A ponieważ procesy mechanizacji objęły również prace domowe, pojawiła się koncepcja pełnego dowartościowania tych rodzinnych podmiotów.

SERVUCTION

Wyposażone w odpowiedni sprzęt gospodarstwa domowe staną się – w ścisłym tego słowa znaczeniu – gospodarstwami. Ta ich aktywność wytwórcza powinna być również brana pod uwagę w szacowaniu wielkości PKB. Nie mniejszą korzyścią społeczną jest osiągnięcie dzięki temu stanu równowagi między tym, co pochodzi z zewnątrz a tym, co następnie przetworzą członkowie gospodarstwa domowego. Nie tylko prace domowe, ale i wspólne spędzanie czasu wolnego, wspólne konsumowanie miało być tym nowym czynnikiem zapewniającym via rynek wyższy poziom integracji i intensyfikacji relacji międzyludzkich.

Dynamiczny rozwój usług w poprzednim okresie był możliwy dzięki dostrzeganiu i uznawaniu różnić między produkcją a usługami (między rzeczą a usługą). Jednakże od końcowych lat XX wieku zaczyna się systematyce ich zacieranie. W teorii usług pojawia się pojęcie angielskie SERV/UCTION, będące zbitką słowną SERVis + prodUCTION.

Przejściowo ożywiły się domy, ale nie trwało długo. Szybko okazało się, że zamieszkują je jednostki samorealizujące się poza domem. Aby gospodarstwo domowe stało się domostwem, koniczna jest rodzina, bo tylko ona wyzwolić może z materialnych więzów i technicznego funkcjonalizmu i przekształcić współmieszkańców we wspólnotę bliskich sobie osób. Lokatorom pozwala odkryć bezpieczne i przyciągające locum.

Natomiast kiedy zaczęto dostrzegać skutki trwałego wprowadzenia maszyn w tworzenie relacji interpersonalnych – było już za późno, by cokolwiek można było zmienić. Wprowadzony neologizm umocnił przekonanie, że:

wszystko, co zostaje wyprodukowane/ wytworzone jest produktem

produkt jest dobrem

produkt/dobro jest wartością

Wiek XX. utrwala zdobycze techniki i potwierdza nieodwracalność procesów mechanizacji, które przeobrażają wszystkie sfery życia ludzkiego. Napisano o tym całe biblioteki, więc ograniczę się tylko do przytoczenia jednego dowodu. Zegary zamontowane w maszynach zablokowały odstąpienie od – zaburzających naturalne rytmy organizmu – zmian czasu na zimowy i letni.

Kazimierz Rogoziński