Teza: Trzeba przemóc potrójne odium, by zrealizować naszą misję dziejową, oczyszczając z negatywnego kontekstu znaczenie trzech następujących pojęć:
- SŁOWIAŃSKOŚĆ – jako matecznik Polactwa
- POLACTWO – jako służebność zakorzeniona we wspólnocie
- MESJANIZM – jako strategiczne działanie wspomagane przez Ducha
Rzymianie źle zrobili ograbiwszy miasta greckie z posągów, bo miasta, świątynie, całe życie Greków były odtąd, bez tych posągów, mniej rzeczywiste / …/ Rozpaczliwe, pokorne błaganie Greków o pozostawienie im choć kilku posągów, rozpaczliwa próba, aby przenieść w umysł drugiego człowieka swoje własne pojęcie wartości.
Tyle Simone Weil
[„Świadomość nadprzyrodzona. Wybór myśli” Warszawa, 1986, s. 68].
Czwarty rozbiór Polski dokonany przez Niemcy i ZSSR niewiele różnił się od podboju Hellady przez Rzym w połowie II w. p.n.e. Jednakże teraz, w trzeciej dekadzie drugiego tysiąclecia, ograbianie nas z najcenniejszych dóbr przebiega w odmienny, bardziej wyrafinowany, sposób.
Aby to nowe zjawisko trafnie ująć, po raz drugi sięgam po cytat z S. Weil.
„Dobro i zło. Realność. Dobrem jest to, co istotom i rzeczom dodaje realności, złem to, co im ją odbiera” (tamże). Złem jest nie tylko pozbawianie nas cennych artefaktów, ale jest nim także okradanie naszej świadomości, pozbawianie jej odniesień do rzeczywistości, ukształtowanej jako wspólnota kulturowa dzięki pracy pokoleń protoplastów. Dziś nie trzeba rabować muzeów czy pałaców, wywozić pomników, ani obrazów… Opustoszałe kościoły pozamykamy sami, albo przekształcimy je w centra gastro-rozrywki.
Widać wyraźnie, jak nasila się proces okradania naszej wspólnoty z najcenniejszych Dóbr przez rozpanoszone Zło, co dokonuje się – jako to dosadnie w języku polityki wyraził pewien poseł – przez „opiłowywania katolików”.
Ograbianie, rabowanie, pustoszenie, defraudacja…
Spustoszenie staje się pusto – stanem.
Osacza nas nihilizm.
Owe zjawiska i procesy stają się dziś tak niebezpieczne dla wspólnoty narodowej, ponieważ są zaborem imponderabiliów, okradaniem ich z tyleż cennego, co integrującego depozytu, wyznaczającego naszą axis mundi. Dzięki tej wertykalnej osi rozpoznać możemy, nasze miejsce w środku Europy. Zintensyfikowane okradanie ku temu zmierza, by powstały pusto – stan zamaskować i zastąpić go symulakrami wypełniającymi wirtualną „chmurę”. Przykłady: ? Wystarczy jeden.
W ostatnim tygodniu 2025 roku pojawiła się wiadomość, iż nauczycielska w kaszubskiej szkole podstawowej na oczach całej klasy zdjęła krzyż ze ściany i wrzuciła go do kosza na śmieci. Mało pocieszającą jest informacja, że tej pokazowej profanacji dokonała nauczycielka języka angielskiego, a nie polskiego. Nie znam motywów jej czynu, ale poprzednie zdanie wywołać może takie oto skojarzenia: językiem angielskim mówi cały świat, kto się nim posługuje ma szersze horyzonty nieograniczone żadnym religijnym zabobonem, utrwalanym – chcąc nie chcąc – w języku narodowym.
Edukacja został uwolniona od balastu wychowania; kształcenie na poziomie średnim i wyższym – to żadne wyrabianie sprawność intelektualnej, ani tym bardziej formowanie osobowości – tylko „formatowanie” umysłów przyszłych użytkowników smartfonów buszujących w sieci.
Dopisuję jeszcze jeden przykład wprowadzający szerszy kontekst społeczny. Jeśli mówimy wspólnota – to aktualnie, co najwyżej, znaczy: wspólnota mieszkaniowa (oddzielona wysokim murem); dobro wspólne, sfera publiczna – po co ? przecież Partnerstwo Publiczno – Prywatne (PPP) zapewnia wyższą efektywność gospodarowania infrastrukturą (nie tylko techniczną, ale i społeczną) i zapewnia pozyskiwanie bardziej innowacyjnych projektów…
Grozi nam nie tyle zawłaszczanie mienia publicznego, co zaprzepaszczenie, ba, zniszczenie toposów dzięki którym rozpoznawaliśmy naszą odrębność w zglobalizowanym świecie. Symbole religijne i narodowe, są jak srebra rodowe; niczym pnie drzew genealogicznych każdej nacji, która chce żyć i rozkwitać. Pozbawieni cennych identyfikatorów zatracimy świadomość wspólnotową. Kim będziemy? Masą (untermenschów) ugniataną między Odrą a Bugiem ?
Tym razem, zamiast mnożenia trwożliwych pytań – jednoznaczna odpowiedź poety:
Nie brookliński most lecz na drugą stronę
Głową przebić się
Przez obłędu los
To jest dopiero cośE. Stachura
Kazimierz Rogoziński