Że pogłębia się zapaść cywilizacyjna Europy, już nikt w to nie wątpi – oczywiście poza komisarzami z Brukseli. Wystarczy podać tego regresu dwa potwierdzenia.
> Przyjęta w 2000 tzw. Strategia Lizbońska, mająca uczynić gospodarkę UE najbardziej nowoczesną, konkurencyjną, zrównoważoną, innowacyjną… okazała się kompletnym fiaskiem.
> Jeszcze w 2008 roku wolumen PKB krajów UE był porównywalny z PKB Stanów Zjednoczonych. Ale dziś już wiadomo, że w wyniku wdrażania tejże strategii, kraje UE zostały zdystansowane przez USA. Szacuje się (Bloomberg), że do 2050 roku PKB UE będzie o połowę niższy niż Ameryki. Dodam – jeśli w porę nie uda się zamrozić klimatycznej gorączki.
NB, w tzw. międzyczasie, również Chiny znalazły się poza zasięgiem konkurencyjności gospodarek zjednoczonej Europy.
Starzejąca się ale ciągle syta Europa podjęła rozpaczliwą próbę odwrócenia schyłkowego trendu. Ratunkiem ma być… przyspieszenie i mobilność. Wszystko ma być w permanentnym ruchu i imitować strategiczną ucieczkę do przodu.
W listopadzie 2023 roku Parlament Europejski skierował do KE stosowne zalecenie, aby ta opracowała dyrektywę pod hasłem: „Mobilna edukacja” (sic). Wysoce zaawansowana GOW wymaga odpowiednio przygotowanych kadr, więc edukacja koncentrować się powinna na czterech podstawowych umiejętnościach/kompetencjach:
kooperacja
komunikacja
krytyczne myślenie
kreatywność
Tym razem szansa powodzenia jest naprawdę duża, ponieważ cele edukacyjne zostały wyznaczone za pomocą abstrakcyjnych określeń, a nadto można je osiągnąć bez większego wysiłku, i o wyrzeczeniach zapomnieć. Dlaczego ? Już wyjaśniam. Dopiero zwrócenie uwagi na implicite przyjęte fundamentalne założenia odsłania niewątpliwy „sukces” tego projektu. Wpisuję więc każde z czterech pojęć w stosowne konotacje:
Kooperacja – mobilna kooperacja powinna zapewnić, iżby we wszystkich krajach UE programy nauczania były identyczne. Nie ma znaczenia gdzie chodzisz do szkoły, gdzie i co studiujesz – przekazywana wiedza powinna być identyczna i przekazywana w podobny sposób. Otóż, to przekaz wiedzy naukowej – zwłaszcza na dystans – jest ważniejszy niż samo jej przyswajanie ze zrozumieniem, bo tego ostatniego już nie wolno sprawdzać. Każdy sprawdzian czy egzamin jest bowiem stresującym i poniżającym przeżyciem dla zdającego.
Tak rozumiana kooperacja, co oczywiste, nie ma nic wspólnego z klasyczną kooperatywą, która była współ/działaniem.
Komunikacja – sprawa jasna, to przecież ICT. W rozwiniętym społeczeństwie cyfrowej komunikacji jej uskutecznianie staje się sprawą wprawdzie priorytetową, ale też czysto techniczną. Nie ma nic bardziej mobilnego, niż komunikatory. Zatem uwzględniając upłynniane w nich (i przez nie) treści – mamy mobilność do kwadratu.
Krytyczne myślenie – nie chodzi o tę aktywności umysłu, dzięki której rozwijała się nauka. Należy zaimplementować w świadomości taki rodzaj blokady, aby przypadkiem ktoś nie pomyślał, że kiedyś, dawniej, ludziom żyło się lepiej i wymyślali rzeczy zdumiewające do dzisiaj.
Kreatywność – z nią najmniejszy kłopot; będzie ona łatwo osiągalna dzięki wspomaganiu jej przez AI/SI.
A ponieważ edukacja na wszystkich poziomach ma być inkluzyjna i bezstresowa – wiadomo czym się skończy realizacja tej strategii edukacyjnej. Łączny rezultat jest łatwy do przewidzenia i wyrażenia. Dopisuję więc piąte K, czyli kollaps.
PS
„Mobilna edukacja” wywołuje nieuchronne skojarzenia z mobilnym społeczeństwem, które ma ją wdrażać. Jest więc kolejnym krokiem zmierzającym do utrzymania Europejczyków w stanie permanentnej turbulencji. Podręcznikowym tego stanu przykładem była dotąd skomercjalizowana turystyka. Teraz schodzimy niżej, na poziom kształtowania mobilnych zachowań już na poziomie elementarnej edukacji szkolnej. Bycie „nomadą” jest pogłębianiem i utrwalaniem w człowieku – zewnętrzności; a więc współczesny nomadyzm, życiowy, edukacyjny, turystyczny… staje się najskuteczniejszym sposobem ucieczki od pustki wewnętrznej.
Kazimierz Rogoziński