W rozważaniach będących swego rodzaju fenomenologią usług często dochodzę do punktu, w którym  rozróżniam „bycie usługodawcą” od „bycia j a k o usługodawca”.

Nie trudno zauważyć, że te określenia wyrażają dwa odmienne spojrzenia na aktywność usługodawcy – formalne przeciwstawiając ujęciu egzystencjalnemu. To ważne dla analizy działalności usługowej rozróżnienie. Jednakże pełne, poprawne, by nie powiedzieć wyczerpujące jego zrozumienie wymaga wprowadzenia pojęcia Jaźni, bowiem dopiero ono zakreśla taki kontekst wyjaśniania ludzkich zachowań, w którym  uwidocznić się może wzmiankowana wyżej różnica.

Wielu naukowców i myślicieli zajmowało – by nie powiedzieć: zmagało się ze zdefiniowaniem Jaźni.

  • Dla św. Bonawentury jaźń była śladem obecność Boga w świadomości człowieka.
  • W nurcie myśli socjologicznej (G.H. Mead, cytowany przez H. Jonasa w: Powstawanie wartości, Warszawa, 2009) jaźn to: antropologiczna możliwość takiej tożsamości, dzięki której jednostce przyznana zostaje głębia i złożoność oraz orientacja na dobro.
  • U K. R. Poppera, jaźń – jako dojrzała kartezjańska świadomość – zakotwiczona zostaje w świecie 3. W toczonym sporze o genetyczne uwarunkowanie jaźni, Popper opowiada się za uniwersum stworzonym przez umysł człowieka („Wiedza a zagadnienie ciała i umysłu”)
  • Z kolei M. Buber opisuje jaźń w kategoriach jedności bytu i myśli. Pozwala mu to twierdzić, iż nie można jej utożsamiać z myślącym podmiotem, lecz z całą sferą Ja i do Ja przynależną. Na różne sposoby rozczłonkowywanym podmiocie, jaźń oznacza ostateczną jedność, do niczego już nie sprowadzalną. (M.Buber, Ja i ty )
  • Natomiast dla A. Maslowa („Towerd a psychology of Being”) – jaźn to tyle, co wewnętrzny rdzeń wyrastający z biologicznych i instynktoidalnych podstaw; rozwija się i odsłania po części dzięki odkrywaniu tego, co jest w każdym z nas, po części w wyniku reakcji osoby ze światem zewnętrznym. Jaźń to centrum zjawisk psychicznych.
  • Zgodnie z opcją behawioralną, jaźń pozwala wyjaśnić motywy zachowań i na tym właściwie kończy się eksplikacja tego pojęcia. Skinner – czołowy reprezentant tej szkoły psychologii wyraźnie dystansuje się od przypisywania jaźni wyolbrzymionych znaczeń, albowiem, po pierwsze, jest to pojęcie nader wieloznaczne, a przez to kontrowersyjne; po drugie, obciąża je pierwiastek nadprzyrodzony, jako pozostałość po starożytnych Grekach. Ściśle biorąc jest to pojęcie zastępcze, stosowane tylko przejściowo z tego powodu, że pewnych zjawisk psychicznych nie potrafimy jeszcze wyjaśnić. (B.F. Skinner, Poza wszelką godnością, Warszsawa, 1977).
    Że Skinner się mylił, o tym dobitnie świadczy utrwalenie się na dobre tego terminu, jakie dokonało się dzięki C.G. Jungowi. Wykładnia Jaźni dokonana przez Junga była na tyle znacząca i przełomowa, że od czasu publikacji jego dzieł, zwykło się pisać to słowo z dużej litery (co oznacza: Jaźń w rozumieniu jungowskim).
  • Jaźń w ujęciu C.G. Junga
    Dla psychologii głębi/nowej – szkoły psychologicznej, której Jung jest najwybitniejszym przedstawieniem, Jaźn staje się kluczowym słowem. W imponującym ogromem dorobku szwajcarskiego uczonego – pojęciem stale przywoływanym. To, co zamieszczam poniżej jest zaledwie próbą, zarówno rekonstrukcji kontekstu, jak i znaczenia omawianego tu słowa.  Postaram się wypunktować to w ujęciu Junga oryginalne i istotne.

◊ Jako pojęcie ogarniające „całkowitość ludzką” służy do wyrażenia ideału człowieka w pełni ukształtowanego

◊ Jest pojęciem szerszym niż świadoma osobowość, ponieważ obejmuje „cień’ oraz  nieświadomość zbiorową oddziaływania

◊ Jaźń jungowską, to odróżnia od kartezjańskiej, że druga sama siebie ustanawia jako cogito, natomiast ta pierwsza oznacza zamoczenie procesu indywiduacji (którego nie należy mylić z procesem indywidualizacji)

◊ Wprawdzie Jaźń uzewnętrznia się jako Persona, ale jest przede wszystkim samoodniesieniem

◊  Warto wreszcie odnotować, że jungowska Jaźń to das Selbst, słowo tłumaczone różnie: własne Ja, Ja- sam, Ja utożsamiający się z moim istnieniem, Ja w pełni samo/urzeczywistniania

Jaźń usługodawcy

Dopiero po poczynionych wyżej wyjaśnieniach można przejść do część drugie, czyli zasadniczej, prowadzonego tu wywodu. Będę się starał wykazać, Jaźń jest terminem tak ważnym dla zrozumienia sensu działalności usługowej i aktywności usługodawcy w szczególności.

Tu odwołując się do innego wpisu zamieszczonego na tym blogu (LAPIDARIA: Czy profesjonalista to też człowiek ?), wskazać mogę na korzyści płynące z wykorzystania pojęcia Jaźni; a doliczyć się ich można kilka:

  1. Sygnalizowany przez Ortegę y Gasseta we wzmiankowanym wpisie wewnętrzny rozziew między byciem profesjonalistą a „człowiek funkcyjnym”, właśnie dzięki Jaźni może zostać przezwyciężony.
  2. Otwiera się przed nami powrót do źródłowych znaczeń w opisie działalności usługowej. Dzięki Jaźni zrozumiała się staje akceptacja dla wykonywania czynności służebnych
  3. Praca usługodawcy utożsamiana z obdarowywaniem, uwolniona zostaje od mechaniczno/fachowej konotacji.
  4. Zawód usługodawcy staje się powołaniem
  5. Bycie jako usługodawca staje się wyróżnionym modus vivendi, sposobem byciem, które służy pomnażaniu Dobra; bowiem tylko ono jest prawdziwym bogactwem ludzkiego  świata

Wizualizacja

W zamierzchłych czasach, jedno z zaleceń metodyki samokształcenia  głosiło: jeśli chcesz coś dogłębnie zrozumieć – weź i to narysuj. Taki też mam zamiar.

Prezentowane niżej dwa rysunki odnoszą się do wprowadzonego na początku rozgraniczenia między „byciem UgD”  a  „Byciem j a k o UgD”.  I odpowiednio: pierwsze ujęcie ma charakter formalny, natomiast drugie – egzystencjalny; zatem dwa następujące rysunki:

Rysunek 1, czyli continuum obrazujące rozkład/natężenie jakiejś cechy, z uwzględnieniem faz jej krystalizacji

               N      <  – – – – – – – -// – – – – – – -// – – – – – – – – -// – – – – – –  – – – > S

Gdzie:
N – UgD niewykwalifikowany
S – UgD wysokiej klasy specjalista

 

Rysunek 2: zwrot

Objaśnienia:

α. Zwyczajna „lina życia” wytycza kolistą drogę, jaką UgD odbywa z poziomu /α/ od punktu /Z/

β. W trakcie jej pokonywania, UgD dojrzewa jako człowiek i osiąga punkt /Z/, w jakim dokonuje się „zwrot” (eine Kehre u Heideggera)

γ. Dochodzi następnie do punktu /α-bis/  jakby do punktu wyjścia; ale przebyta droga, będąca wspinaniem, okazuje się procesem indywiduacji, punkt /α-bis/ jest jej zwieńczeniem. Jak to widać na rysunku, UgD zbliża się ponownie do pionu, jakby odnalazłszy właściwy kierunek, powrócił do siebie, ale w międzyczasie stał się już innym człowiekiem. Rozziew tożsamości zostaje przezwyciężony. Wertykalnie poprowadzona z lewej strony linia przerywana oznacza dochodzenie do wyższego poziomu samo/świadomości; jakkolwiek na rysunku jest linią wznoszącą się, to de facto oznaczać powinna dosięganie głębinowych pokładów psyche, aż w świadomości rozbłyśnie przekonanie: Tak, to moje własne Ja !  W nim odnajduję Jaźń.

Δ = symbol wznoszenia (się)

O = symbol pełni (spełnienia)

Konkluzja

W podsumowaniu trudno się oprzeć natarczywości porównania, w którym z jednej strony pojawia się Jaźń UgD, a z drugiej, czyli przeciwnej,  instrukcja uruchamiająca jakąś kolejną procedurę czy aplikację, które „flekują” go a priori  w świecie techno – informatycznych  uwarunkowań. Miejsce dla robotów zostało już przygotowane.

PS

Wyruszyć w drogę, by odnaleźć siebie – chciałoby się powiedzieć:  odwieczny temat wiedzy ezoterycznej. Pojawia się zarówno w  gnostycznym Hymnie o perle ( o utraconej perle, którą wysłaniec powinien odzyskać), jak i w chasydzkiej przypowieści o poszukiwanym skarbie ( który – jak się w końcu okazuje – ukryty został nie w dalekim mieście, nad Wełtawą, tylko pod piecem, bądź progiem własnego domostwa). Ten zgoła baśniowy  motyw przybiera nierzadko wyrafinowaną formę literacką jak na przykład w haiku Za-Zen czy w wierszu Kabira, którego fragment wieńczy, jako motto, dział LAPIDARIA  w tymże blogu), aż w końcu staje się przedmiotem wnikliwych zainteresowań psychologii głębi.

Jak widać, wieloznaczne pojęcie, jakim jest Jaźń trudno precyzyjnie wyrazić, no bo jak zdefiniować Drogę  prowadzącą ku temu, co wewnętrzne? Niespodziewanie z pomocą przychodzi nam język hiszpański i ofiaruje dźwięczne słowo: ensimismarse. Warto je zapamiętać.