W lipcu 2024 roku European Council on Foreign Relations /ECFR/ opublikował wyniki sondażu, w którym pytano Ukraińców, jaki kraj uważają za niezawodnego sojusznika. Jego wynik okazał się zaskoczeniem dla Polaków, albowiem Polska znalazła się na szarym końcu listy, którą otwiera W. Brytania i Litwa. Przed nami są USA, Niemcy, Francja i cała UE, a za nami tylko Rumunia i Włochy. Nawet Węgrzy oceniani są lepiej.

Biorąc pod uwagę pomoc, jakiej Polacy spontanicznie udzielili Ukraińcom w pierwszych miesiącach wojny, i jakiej Rząd RP udzielał Ukrainie przez następne dwa lata finansując ją  z budżetu państwa – można taką ocenę uznać za niesprawiedliwą i krzywdzącą.

Przyczyn opinii dyskredytujących Polaków, jest pewnie wiele: historyczne, polityczne, kulturowe… ale są też psychologiczne. Na te ostatnie chciałbym zwrócić uwagę. Bowiem – moim zdaniem – to raczej psychologiczne zaburzenia uniemożliwiają naszym wschodnim sąsiadom formułowanie rozsądnych ocen.

Freudowska psychoanaliza mogłaby tu wiele wyjaśnić. Mamy bowiem  do czynienia z czymś w rodzaju przeniesienia afektu z jednego wyobrażenia na drugie. Opinie Ukraińców o Polakach są przykładem projekcji (a projekcja to termin ‘techniczny’  psychoanalizy) polegającej na ‘wyrzucaniu’ z siebie i umiejscowieniu w innej osobie cechy, uczucia, skazy…. które się odrzuca, których nie chce się uznać. Projekcją jest zatem przypisywanie innym ludziom tendencji, cech, błędów, zachowań…, których nie uznaje się w sobie, od której chciałoby się uwolnić. A te, niestety, choć wyparte do nieświadomości – z niesłabnąca natarczywością – ciągle dają o sobie znać.

Ukraińcy doskonale wiedzą, że to właśnie Polacy najlepiej znają ich grzechy, przywary, ba, bestialstwo, a więc te cechy, które kładą się czarną plamą, bo już nie cieniem,  na kreowanym aktualnie wizerunku szlachetnych herosów.

Kazimierz Rogoziński