Przemienić „jarzmo” w skarbiec, albo rehabilitacja Polactwa
Jak sądzę, przedstawione wcześniej procesy tworzą wystarczająco zasobny w doświadczenia skarbiec. Wprawdzie przemieszały się w nim precjoza z atrapami, ale musimy wydobyć i wyemitować z niego – mające pokrycie w walorach narodowych – idee przewodnie. To nie tylko zadanie, to wyzwanie, tyleż koniczne, co ambitne. Powinno zostać sformułowane przez patriotów i stać się atrakcyjne również dla (jakiejś) wyobcowanej części naszej wspólnoty narodowej. Co więcej, jako idee kierunkowe wychodzące z „serca Europy” mogłyby zainteresować i przyciągać do polskości inne nacje.
Oczywiście realizacja tego ambitnego zadania poprzedzać musi danie klarownej odpowiedzi na pytanie: A czym w istocie jest polskość? Co oryginalnego moglibyśmy wnieść do duchowej wspólnoty Europy w fazie jej kulturalnej i cywilizacyjnej zapaści?
Odpowiadając na to pytanie nie zamierzam dokonywać streszczenia literatury z zakresu polskiej historiografii, zamierzam natomiast wprowadzić opcję regionalną, pozornie tylko redukującą, czyli odwołać się do dorobku wypracowanego na „pograniczu zachodnim”. Po pokoleniach walczących z germanizacją została bogata spuścizna, a w niej – klejnot narodowy – jakim jest chociażby słowo P o l a c t w o.
Wraz z jego przywołaniem odsłania się jednocześnie analogia z sytuacją obecną.
Zanim przed wiekiem, stało się ono sztandarowym określeniem Związku Polaków w Niemczech – a z czasem werbalnym odpowiednikiem znaku „Rodła” – przywódcy ZPwN musieli przekonać malkontentów i germanofilów zgłaszających zastrzeżenia, nie tylko językoznawczej proweniencji. Podobnie dziś – słowo to wyjęte z historycznego kontekstu – zostało zdezawuowana i skompromitowane (głównie za sprawą publikacji autorstwa R. Ziemkiewicza); jest dziś używane po to, by wyrażało narodowe przywary.
Zatem, za „Leksykonem Polactwa” (wyd. 1939 r.) przypominam jego pierwotne znaczenie wraz z krótkim i oczywiście zmodyfikowanym uzasadnieniem stosowności jego aktualnego użycia.
- Słowo to ma staropolskie pochodzenie; z jednym wyjątkiem, nie pojawiało się w literaturze pięknej, za to było używane w mowie potocznej i gwarach ludowych.
- Polacy to określenie mało – znaczne; Polaków może być dwóch, albo milion. Na pierwszy plan wysuwa zbiorowość mająca statystyczną konotację.
- Słowo – Polactwo (NB podkreślane przez Mr ‘Worda’ jako błąd) jest określeniem „jakościowym”, a nie „ilościowym”
- POLSKA – to pojęcie historyczne, polityczne, geograficzne, administracyjne… „formatowane” sytuacją geopolityczną, często z aktywnym udziałem naszych wrogów, dodających do nazwy „królestwo”, bądź parcelujących ją na księstwa.
- Polonia natomiast stała się określeniem niejednoznacznym; do Polonii należeć mogą Rusini, Litwini, Ukraińcy, Żydzi; co więcej, jest określeniem zdewaluowanym, bowiem tę nazwę nosić może zarówno klub sportowy, jak i dancing w hotelu „Polonia” (np. w Krynicy górskiej).
- Polszczyzna wnosi właściwy kontekst filologiczny
A teraz jeszcze kilka cytatów ze wspomnianego „ Lekskonu” ss. 303 – 306; 602 – 606.
Polactwo – słowo sztandarowe Polaków spod znaku RODŁA, określające wspólnotę walczącą o jedną sprawę gromady.
Mówiąc Polactwo, ogarniamy słowem tym wszystkich Polaków, zespalamy ich w jedna bryłę słowną.
Jednorodność Polactwa to siła, z której Polacy w Niemczech są dumni.
/Te/ wszystkie metody germanizacyjne, połączone z naciskiem administracyjnym spowodowały wiele szkód, niemniej jednocześnie wydobyły i zmobilizowały wspaniałe cechy charakteru polskiego, jak wolę, wytrwałość, nieustępliwość, roztropność, przedsiębiorczość i ofiarność. Różnolitość w myśleniu, jednolitość w działaniu – to zasada, która stosowana powszechnie dała dobre owoce. W życiu organizacyjnym obowiązuje natomiast zasada: Różnolitość ustroju, jednolitość w działaniu.
Jedność w działaniu zapewnia ojcowska organizacja.
/Kupiec/ Polak w Niemczech musi nie tylko dobrze prowadzić interes /…/ lecz musi jednocześnie gromadzić własne polskie siły duchowe (kulturalne, narodowe), aby ustrzec się przed germanizacją. Wymaga to od niego stałej mobilizacji sił zarówno fizycznych, jak duchowych, to zaś wzmaga ambicję , inicjatywę twórczą, wytrwałość, dzielność, przedsiębiorczość.
Walka, którą prowadzi mniejszość narodowa, sprowadza się przede wszystkim do walki z przemocą materialną. Zatem, grupa narodowa, która chciałaby z formą (formalnymi środkami, jakimi dysponuje władza państwowa – wtręt K.R.) i pieniądzem walczyć tymi samymi środkami – skazana jest na zagładę. Przemocy materialnej można przeciwstawić jedynie siłę ducha, której ani skonfiskować, ani kupić nie można. Grupa narodowa, pragnąca utrzymać swoją odrębność musi zatem być twórczą przede wszystkim duchowo, a więc ideowo i kulturalnie. Wynaradawiającemu materializmowi przeciwstawić musi wzbogacający duchowo idealizm.
Wytrwać w ciągu tylu wieków przy Polskości oznaczało posiadać nie bogactwo materiale / … /, ale duchowe; oznaczało wreszcie /…/ umieć zrezygnować z wygód materialnych na rzecz wartości ideowych i podtrzymywać w godności nienaruszonej imponderabilia najistotniejsze: Wiarę, Miłość i Honor.
Przeciwko materializmowi i przeciwko temu wszystkiemu co rozumem skonstruowane patrzy jedynie osobistej korzyści, przeciwstawił lud polski w Rzeszy prostotę serca, z którego płynie miłość Boga i Narodu i które odczuwa wspólnotę i pożytek gromady.
Całą swą walkę oparło Polactwo w Niemczech na idealizmie i na imponderabiliach, jako jedynej broni przeciwko naporowi przemocy materialnej.
Pre/destynacja
Jak z powyższego wynika, Polactwo – to coś więcej niż grupa narodowa (ethnos) czy mniejszość etniczna, to wspólnota skupiona wokół imponderabiliów; to społeczność, w której najważniejsze „działania podejmowane są nie tylko wspólnie, ale ze względu na innych i na samą wspólnotę” (K. Wojtyła, Osoba i czyn, s. 307)
I czyż aktualna nasza sytuacja nie jest podobna to tej z przed dwustu, czy stu laty ? Jak wtedy, tak i dziś stajemy przed wyzwaniem, jakim jest obrona naszej odrębności, czytaj – tożsamości, przed obusieczną (ze Wschodu i z Zachodu) jej niwelacją. Z tą być może niewielką różnicą, że „germanizacja” przeobraziła się w „europejskość”, ale Rosja – carska, sowiecka czy putinowska, niezmiennie pozostaje Rosją – uzurpującą sobie uprawnienia zbawcy świata .
Wniosek nasuwa się tylko jeden:
aby przetrwać jako autonomiczna i twórcza wspólnota ludzi wolnych musimy
– dzięki wzbudzeniu sił duchowych – wznieść się p o n a d:
materializm Zachodu i imperialne samodzierżawie Wschodu.
Z tej konkluzji wyprowadzić można sekwencję określającą i wyznaczającą stojące przed nami – spadkobiercami Polactwa – wyzwania, a są nimi:
- pre/d e s t y n a c j a wynikająca z usytuowania, wprawdzie w samym sercu Europy, jednakowoż niezmiennie p o m i ę d z y wrogimi nam państwami
- pre/d y s p o z y c j e – dyspozycje wyrobione dzięki trwającej wieki walce o wolność i samostanowienie
- m i s j a dziejowa – zdemaskować zakłamanie powstałe z zatarcia różnic między cywilizacją ( materialno – techniczną ) a kulturą ( Geistkultur); między ideologią a nauką; między Dobrem a Złem.
Zatem jednoznacznie, z obiektywnego, geopolitycznego usytuowania p o m i ę d z y wynika p o n a d – czyli przyszły „kierunkowy wyzyw” (określenie wzięte od K. Rutkowskiego). Wygląda na to, że pojawia się przed nami – ostatnia szansa – ocalenia dziejowej spuścizny Polaków.
Przesłanie
Zmierzając do konkluzji trzeba zadać wreszcie, to brzemienne najpoważniejszą odpowiedzią, pytania: Czy przystrojona w polityczną poprawność Mechanomachia musi nas pokonać ? Czy nieuchronnie skazani jesteśmy na to, by stać się plemieniem cyborgów, o przyszłości którego decydować będzie – pozostająca na usługach giga-korporacji – AI/SI ? Czy pogrążeni w materialnym dobrobycie samowolnie będziemy osuwać się po równi pochyłej w odmęty: materializmu, reizmu, funkcjonalizmu, chaosu, niby-zrównoważonego-rozwoju, konsumpcjonizmu, hedonizmu …?
Że możliwa jest pozytywna odpowiedź, niechaj posłużą dwie przesłanki, wyprowadzone z powyższego wywodu, otwierające przestrzeń do wypełnienia. Z jednej strony (negatywnej) – świadomość: już wiemy, jakim będzie nasz świat ukształtowany przez hiper/industrializację w wersji cyfrowej; ale z drugiej strony – (pozytywnej), pamięć: pielęgnowana duma z tego, że niegdyś – zdolnością do podjęcia pracy organicznej – dowiedliśmy tego, że Polactwo mobilizując siły duchowe pokonać może nikczemne zamiary zniewolenia.
Kazimierz Rogoziński