Czytam, że w pierwszym kwartale 2026 roku, rząd D. Tuska zadłużył skarb państwa o kolejne 113,3 mld zł, czyli – okrągło licząc – wypada ponad jeden miliard dziennie, i że był to dług przeznaczony głównie na pokrycie deficytu budżetowego i obsługę zadłużenia. Przypomniałem sobie, że 15 lat temu, najwybitniejszy ekonomista III RP uruchomił w Warszawie licznik – zegar odliczający codzienny, nieporównywalnie mniejsze, przyrosty zadłużenia per capita. To skojarzanie rodzi pytanie: a gdzie dziś jest prof. L. Balcerowicz ? Dlaczego milczy ?

Możliwe są dwie, a może trzy, odpowiedzi.

  • Jak się okazuje, większość krajów popada w zadłużenie (niektóre już przekroczyły poziom wytworzonego rocznego PKB), zatem i ekonomia musiała zmienić swoje twierdzenia odnośnie do zrównoważonego rozwoju, ponieważ tenże może być tylko nie-zrównoważony.
  • Wymowne milczenie profesora jest kolejnym potwierdzeniem tego, że „makro ekonomia” jest eufemizmem, bowiem zawsze pozostaje „polityczna”, tyle że w liberalnej gospodarce rynkowej, „polityczna” znaczy – jednostronnie upartyjniona.
  • jest i trzecia możliwość. Profesor L. Balcerowicz z zapatrzonego w Amerykę niezłomnego reformatora stał się kunktatorem, zajął stanowisko podyktowane poprawnością polityczną.

Kazimierz Rogoziński