Homo sapiens uznany został za prawdziwą „koroną Stworzenia”, albowiem po pierwsze, został uznany za chlubne zwieńczenie trwających kilkaset lat procesów ewolucji, a ponadto zaludnił całą naszą planetę i niepodzielnie na niej zapanował. Aby jednoznacznie wyróżnić nasz gatunek od innych hominidów (typu neandertalczyk, czy australopitek) antropolodzy określenie homo sapiens po prostu zdublowali przymiotnikiem. W efekcie, aby nie było żadnych wątpliwości, należymy do gatunku homo sapiens sapiens (czego Mr Word – nie zrozumie). Przyjąwszy, powiedzmy, ewolucyjną perspektywę wypada stwierdzić: coś już mamy za sobą, ale też zapytać: a co przed nami ? Czy już osiągnęliśmy ostatni szczebel na „drabinie ewolucji” i możemy upajać się naszą mądrością do kwadratu ?

Otóż śmiem wątpić.

Licząca około ćwierć miliona lat historia człowieka weszła w kolejną, wygląda na to, że f i n a l n ą fazę, co potwierdza określnie: homo consumens/consumerus, stosowane najczęściej jako wyznacznik głównej cechy człowieka współczesnego. Namysł nad etymologią użytych słów staje się nie tylko zachętą do pogłębionej analizy filologicznej, ale też inspiracją do refleksji nad poziomem samowiedzy istot – rzekomo – myślących.

Wystarczy powrócić do oryginalnej pisowni, by zauważyć, że consummatio znaczy nie tylko zużytkować, dopełnić, wypełnić (jak w określeniu consummatio matrimonii), ale też wykonać, dokończyć, łącznie ze śmiercią. To właśnie wyrażają ostatnie słowa (przetłumaczone na łacinę), wypowiedziane przez Chrystusa na krzyżu: consummatum est ( J.19.30 ). Zatem – analogicznie do denominacji poczynionej przez antropologów – do określenia homo consumerus należałoby dodać drugi przymiotnik, sugerujący i wyjaśniający ów teleologiczny (celowościowy) powód.

W wyborze takiego określenia pomocne okazuje się owo konsumpcyjne rozpasanie nie – do – okiełznania, które sprawia, że najtrafniejszym jest przymiotnik consumptor – czyli rozrzutnik, marnotrawca, utracjusz, rozpustnik… Zatem otrzymujemy nowe, bardziej precyzyjne określnie: homo consumerus consumptor, co oznacza: człowiek, który swoją niepohamowaną konsumpcją stał się szkodnikiem, utracjuszem, który sprowadził na siebie samozagładę.

Przyznam, nie brzmi to dumnie, ani nobilitująco, ale za to prawdziwiej.

Kazimierz Rogoziński