Motto:
„Nie można być dobrym w samotności, bowiem,
aby być dobrym, trzeba być dobrym dla kogoś”
(s. 311)
Toposy Tischnera usytuowane na pograniczu filozofii z ekonomią
Toposy wyróżnione przez J. Tischnera tworzące fundament jego filozofii dramatu stanowią jednocześnie oś, wedle której przebiega dyskurs w ocenianej pracy doktorskiej. Są to: dom, warsztat, świątynia i cmentarz. W obszarze zainteresowań ekonomii z pewnością lokuje się w a r s z t a t – jako miejsce prowadzenia działalności gospodarczej; jak również dom – traktowany jako gospodarstwo domowe; ale przyjęta, w tym przypadku, usługowa perspektywa ogarnia także świątynię (centrum parafii) oraz cmentarz, gdzie zmarłym wyświadcza się ostatnią przy/sługę (NB praca duszpasterska jest po/sługą). Wymienione toposy konweniują z „przyczółkami” na przeciwległych obszarach, a nadto „filary” łącznika skonstruowane zostają z tej samej, bo usługowej „substancji”.
- Filar główny: usługi jako takie. Tworzy go specyficzny rodzaj pracy – praca usługowa, ponieważ usługi będąc działalnością gospodarczą, właśnie ze względu na swą specyfikę sytuują się między gospodarką a kulturą, między przetwarzaniem zasobów przyrody a
- Gospodarowanie jako wytwarzanie dóbr, czy szerzej – wartości. Tu, wraz z Tischnerowskim rozumieniem pracy pojawią predykaty uzupełniające/wzbogacające opis procesu gospodarowania: dialog, współdziałanie w tworzeniu wartości, dobro wspólne, odpowiedzialność… Możliwe jest zatem ujednoznacznienie tych kategorii na gruncie ekonomii: po pierwsze, (najpierwszym) przedmiotem zainteresowania jest praca usługowa; po drugie, powstała w jej wyniku wartość jest nie tylko podstawowym pojęciem aksjologii, ale też ekonomii. Wartość jako kategoria ekonomiczna umożliwia przejście od ilości do jakości.
- Osobnego podkreślenia wymaga ważna koincydencja. Odpowiednikiem ‘dobra wspólnego’ w aksjologii Tischnera w makroekonomii jest sektor usług publicznych.
- Nie można przeoczyć owych miejsc/punktów, w których prowadzona przez J. Tischnera eksplikacja zestawu kluczowych pojęć doprowadzona zostaje do granicy, do bariery, której nauki ekonomiczne już nie przekraczają. Natomiast (na szczęście) tam, gdzie zatrzymuje się myśl ekonomiczna pojawia się obszar styku, penetrowany przez filozofię Tischnera. Ekonomistom wkraczającym w tę strefę przejściową ukazują się zagrożenia wynikające z niekontrolowanej utylitaryzacji, komercjalizacji, czy też swoistej idolatrii, jaką stała się wymiana towarowo – pieniężna odmaterializowanych produktów.
Domknięcie kontekstu interpretacyjnego ujawnia ważny problem
Chcąc właściwie i sprawiedliwie ocenić wielodyscyplinarną dysertację, trzeba zarysować kontekst teoretyczno – badawczy, w jakim ją sytuuje tytułowa „praca usługowa”. To z pozoru neutralne określenie implikuje brzemienne następstwa w postaci radykalnego ograniczenia, albowiem monopol na badanie działalności usługowej mają nauki ekonomiczne. Jest oczywiste, że obok produkcji przemysłowej i rolniczej istnieje sektor trzeci – usługi. Równie ewidentne jest przekonanie, iż tenże trzeci sektor jest motorem współczesnej gospodarki (co potwierdza udział zatrudnionych w sektorach usługowych / około 80%/ oraz udział usług w tworzonym PKB /ponad 70%/, dla najbardziej rozwiniętych krajów UE. Zatem wydawać by się mogło, że te obiektywne dane tworzą przesłankę jednoznacznego wniosku, że żyjemy w erze usługowej, albo też tercjalnej (po rolniczej i industrialnej). Panuje zgodne przekonanie, że spektakularny rozwój usług nie powinien ulegać żadnym ograniczeniom. Ekonomiści i statystycy posługują się uniwersalnymi miernikami i wskaźnikami, by potwierdzić i udokumentować, że „praca usługowa” jest– jak każde inne zorganizowane wytwórstwo – po prostu działalnością gospodarczą. A ponieważ w aktualnej fazie rozwoju mamy GOW, wiec tym łatwiej jest przetwarzać odpowiednio dane empiryczne (big – data) i na tej podstawie dostarczać naukowe uzasadnienie progresywnym teoriom tudzież tworzyć przesłanki decyzji administracyjnych regulujących funkcjonowanie liberalnej gospodarki rynkowej.
Jednak okazuje się, że ten sukcesywny proces serwicyzacji – jak się go nazywa – może być jednoznacznie pozytywnie oceniany tylko dlatego, ponieważ ekonomiści, statystycy, a ostatnio również politycy w swoich badaniach nie schodzą na taki poziom analiz, na którym ujawnić by się mogła usługowa differencia specifica. A właśnie na ten poziom analiz wprowadza nas dysertacja P. Nowaka, świadomego wynikającego stąd poziomu komplikacji. Wyprowadzona z antropologii Tischnera „praca usługowa” wprawdzie pozwala wyeksponować swoistość i odrębności usług, ale w prowadzonym dyskursie Doktorant przeciwstawić się musi obiegowym (publicystycznym i naukowym) uproszczeniom zmierzającym do zniwelowania odrębności/swoistości wyróżniających usługi. Za potwierdzenie tego trendu, zmierzającego do anihilacji istoty usług uznać można:
- ciągle obowiązujący podział masy towarowej na ”dobra i usługi”
- to, że w marketingowej nomenklaturze wszystko, co znajduje nabywcę/klienta jest produktem
- propagowanie pod szyldem nowoczesności autarkicznego modelu funkcjonowania gospodarstw domowych
- Outcoursing stosowany powszechnie w restrukturyzacji przedsiębiorstw’ który stał się synonimem innowacyjności i w efekcie utrwalił przekonanie, że podstawową funkcją usług jest wspomaganie/obsługa procesów produkcji
- to, iż w naukach o zarządzaniu zanikła różnica między organizacją usługową a przedsiębiorstwem produkcyjnym, czego efektem jest traktowanie szpitala jako fabryki ( produkującej i montującej części zamienne)
- niezależnie od struktury organizacyjnej i formy własności, podporządkowanie pracy usługowej procedurom, zdominowanie jej przez techniczne know – how, co sprawia, że certyfikowane świadczenie wymusza, aby wykonane usługi były zgodne z obowiązującym standardem, NB zwanym jakościowym
- każdy usługodawca staje się przedsiębiorcą, a gabinet lekarski mikro-przedsiębiorstwem
- im bardziej innowacje technologiczne są absorbowane do usług, w tym większym stopniu wyniki pracy usługodawcy poddawane są techniczno – efektywnościowej e/waluacji.
W efekcie tych procesów traci znaczenie, stosowany w ekonomii wcześniejszy sposób definiowania usług, zgodnie z którym: usługi to działalność gospodarcza służąca zaspokajaniu potrzeb – nie będąca produkcją. Zamiast tradycyjnego rozumienia usług ( przeciwstawianych produkcji) określa się dziś usługę jako każdą wymianę, w której użyteczność (niekiedy domniemana) potwierdzana zostaje ekwiwalentem finansowym.
A to oznacza, że: de nomine – każda tyleż zautomatyzowana, co skomercjalizowana wymiana np. informacji potwierdza, że wykonana została usługa (zatem smart – wach jest usługą). Nadto – de iure – jednolitą ustawą „Prawo o działalności gospodarczej” można wreszcie objąć również abstrakcyjnie ujęte usługi. Oznacza to, że de facto – usługi są wszędzie. Po to powstała teoria Service Dominant Logic, by to przekonanie popularyzować i utrwalać.
To, co przedstawiłem powyżej uświadamia nam, w jakim ważnym momencie, ba, krytycznej dla usług fazie ich anihilacji, pojawia się doktorat, a w nim teza: szansą przywrócenia usługom ich niezastępowalnego miejsca w życiu społecznym i gospodarczym jest ich rewaloryzacja dokonana dzięki „pracy usługowej”. I co należy wyraźnie podkreślić, taka propozycja pojawiać się mogła jedynie na fakultecie nazywanym niegdyś HUMANIORA.
Kazimierz Rogoziński